Stal II Rzeszów – Unia Tarnów (żużel)

 

Establishment: 12.08.1999 roku z Dworca z Mościc wyjechało nas około 30. Jechaliśmy na derbowy pojedynek żużlowy Stal II Rzeszów – Unia Tarnów. Na Dworcu Głównym czekając na pociąg do Rzeszowa robimy fotki oraz dajemy znać „szczurkowi” z Tovii ilu nas jedzie i jak będziemy wracać i o której godzinie. Zresztą okazało się to nie potrzebne, bo wyprzedzając fakty nikt się wtedy nie pojawił.Ekipa można powiedzieć doświadczenie plus młodość. Na dworcu w Rzeszowie czeka na nas policja, ale udaje się nam ich ominąć, jednak kierując się w stronę centrum jesteśmy przechwyceni i filmowani. Dwóch od nas odłącza się od ekipy i udaje się na rzeszowski deptak, gdzie mają dość zabawne przygody – oczywiście na naszą korzyść. Na stadion podjeżdżamy bez większych przygód. Jesteśmy chyba pierwszymi widzami tego pojedynku. Zajmujemy swój sektor i rozwieszamy fanę, która debiutuje – Unia Tarnów (gotykiem) i zaczynamy doping dla naszej drużyny. Miejscowi nie kręcą młyn, jednak jak dobrze pamiętam, coś tam kozaczyli. My natomiast dzięki T przebijamy się na ich pobliski sektor, ci momentalnie się ewakuują. Grupa pociągowa wracają zalicza drobny dym w Dębicy. W samym Tarnowie zero Tovii.

 

Stal Rzeszów – Unia Tarnów

 

Zakonnica proboszcza: Stal Rzeszów piłka. Fajny wyjazd. Wyruszamy w 8 lub 10 osób pociągiem. W Dębicy zadyma z Mielcem. Ich 40 – mieli przesiadkę.Walka się toczyła w przedziale, tzn. my się ograniczamy do obrony, gdyż przewaga była zbyt duża. Dzięki temu, że przejście było wąskie, walka była wyrównana, a oni raz po raz wypadają po butach z pociągu. Sukcesem jest to, że obroniliśmy szale i flagę. Na stadionie Stal atakuje jednego od nas, który poszedł do depozytu, ale udaje mu się uciec do nas. Z powrotem zabierają nas piłkarze. Jak czekaliśmy na nich to na przystanku zbierała się Stal, ale ich przeganiamy.

 

Okocimski Brzesko – Tarnovia

 

Zakonnica Proboszcza: Był to bodajże pierwszy atak kibiców Unii na młyn Tarnovii od bardzo długiego czasu, przynajmniej od kilku lat. Zwycięstwo należy przypisać biało-niebieskim, ponieważ nikt z Tovii nie próbował podjąć walki, tylko krzyczeli przez kraty, może wyskoczyła max jedna osoba. Po tym meczu zaczęli obawiać się Unii, gdyż zobaczyli tam kilka wyrośniętych osób, także trwały u nich dyskusje, że wrogowie idą do przodu.

 

Wisłoka Dębica – Unia Tarnów

 

Relacja Wisłoki: 22.09.1999 Przyjechało ich pociągiem ok. 14. W drugiej połowie idziemy w stronę klatki, jednak zatrzymują nas psy. Zjawiło się ich jeszcze więcej po naszych ostatnich ekscesach na Parkowej. Zwijają jednego od nas. Nie prowadzimy prawie w ogóle dopingu- jest nas w młynie ok. 30u młodzieżowców. Na meczu obecnych było 8 z KSG. Po meczu jedziemy dwoma autami na stacje kolejową do Grabin (następna stacja za Dębicą), gdzie mieliśmy zrobić akcję. Jednak byli na niej sokiści i nasi odpuszczają. Gdy podjechał pociąg, Unia widzi naszych i miny mieli nie za ciekawe. Obcinali czy coś się będzie święcić. Oczywiście jechali także z sokistami.

 

Unia Tarnów – Cracovia

 

Barbarians 99: Nas w młynie około 70, myśleliśmy, że dobrej ekipy, ale jednak się przeliczyliśmy. Pasy na stadionie w klatce około 100, może trochę więcej. Nagle ktoś patrzy a Tarnovia z Pasami wchodzi niczego sobie pod kasy, kupuje bilety i wschodzi na łuk – jak się potem dowiedzieliśmy podali się za Okocimski Brzesko. Do naszego młyna podchodzi jeden ze starszych toviaków, przed którym mieliśmy dawniej lęki – obecnie już takich kibiców nie mają.:) Podchodzi i mówi swoim kolesiom, żeby odeszli na trybunę i nagle zostaje nas około 15-20 osób, w tym bardzo dużo młodzieży, a z góry wjeżdża nam ekipa Pasów i Tovii w około 30 osób, można powiedzieć dobrej ekipy (ale w tej chwili są niczym, większość wyparła się Tovii, gdy ich później pojedynczo łapiemy). My nawet nie podejmujemy walki, młodzież ucieka ze stadionu, a reszta na prostą. Wtedy pasiaki z sektora przyjezdnych też ruszają na nas. Nie było za ciekawie, ale psy poradziły sobie ze wszystkim. Niestety tracimy wszystkie flagi. Najbardziej szkoda nam flagi Unia Tarnów gotykiem, ale reszty również. Porażka bolała strasznie, nawet teraz boli jak to się pisze, ale cóż zrobić. Nie wiedzieliśmy dokładnie, kto był w młynie i to był nasz błąd. Nasze flagi zostały podzielone. Niestety gotyka wzięła Craxa i chuja wyszło z odbicia, spłonęła za tydzień, niestety widziałem to jeszcze w TVP Kraków, aż łza się kręciła, jednak na błędach człowiek się wyrabia i na następnych meczach zawsze byliśmy nieźle dozbrojeni w różnego rodzaju sprzęt pochowany na stadionie i nie było szans na przegraną. Pamiętam jak pasiaki niosły nasze flagi na prostej, szedłem razem z nimi, obok w szalu Unii, ale nie dało się nic zrobić, potem psy mnie zatrzymały. Policja przyniosła nam jedną z flag, którą zabrała Tarnovii, ale oddajemy ją pasiakom.

 

Stal Sanok – Unia Tarnów

 

Barbarians 99: Rok 1999. Pojechało nas 14 osób, wszyscy bardzo dobrze zgrani. Myśleliśmy, że po drodze przejeżdżając przez Krosno będzie ktoś na nas czekał, jednak żadnych atrakcji. W Sanoku nie wiedzieliśmy, gdzie mamy iść. Było to 11 listopada, więc było pełno psów z powodu uroczystości. Po dotarciu pod stadion widzimy około 40-osobową grupę Sanoka. Atakujemy, zdupacją – ochrona wpuściła ich bez biletów, przynajmniej zarobili. Potem przechodzimy na druga stronę, gdzie przeganiamy około 20. Jeden nie chciał uciekać i stanął po drugiej stronie ulicy. My zdziwko, po czym W. przechodzi obok gliniarza i wali gościa w ryj – a typ gleba. Policja nic. Potem wchodzimy za free do klatki, która nam się nie podoba i przechodzimy na ławeczki, jednak stamtąd po dobroci usuwają nas pieski. Po meczu sanoczan było stać tylko na rzucenie kamyczkiem w nasz bus.

 

Unia Tarnów – Wisłoka Dębica

 

Ten mecz z Wisłoką był w 2000 roku. Chcieliśmy zaatakować Tarnovię, ale policja zrobiła kordon, a ich zaraz wyprowadzili za stadion. Od razu zniknęli, a szkoda bo poszliśmy za nimi
Zks1928unia: Pamiętam jak każda osoba była liczona i wszyscy się cieszyli, bo cały cały czas dochodziły jeszcze osoby. Nas wtedy coś około 130. To był mój pierwszy mecz, sezon 1999/2000. Trochę wtedy ultrasowaliśmy, czyli konfetti, jakieś świece z odpustu i trochę saletry. Wisłoki natomiast około 110 z sześcioma czy siedmioma flagami.