JESIEŃ 2003

 

Żużel: Unia Tarnów – ROW Rybnik 20.07.2003

 

Na tym meczu dochodziło do sporego napięcia, gdyż oba zespoły walczyły o ekstraligę, dodatkowo Rybnik wspierała Wisłoka. Próby awantur skutecznie blokowała policja interweniująca w sektorze buforowym przy użyciu pałek i psów. Wtedy klatka gości znajdowała się na pierwszym wirażu, tuż obok młyna. Mecz obfitował we wzajemne wyzwiska, co jakiś czas rzucane były różne przedmioty. Spotkanie zakończyło się wynikiem 45-44 i sporym zamieszaniem na torze, także w stronę żużlowców gości poleciały butelki z trybun. Liczba młyna ciężka do oszacowania, sporo kibiców piłkarskich na tym meczu. Na trybunach zasiadło 8 tysięcy widzów, był to pierwszy od lat mecz z taką frekwencją. Wśród licznej grupy kibiców gości obecni byli kibice Wisłoki Dębica. Gorące były również baraże w Wybrzeżem Gdańsk. Podczas meczu w Tarnowie również dochodziło do prób spięć, które skutecznie blokowała policja. To były ostatnie lata, kiedy ruch kibicowski na żużlu miał się jeszcze całkiem nieźle, nie ma porównania z obecnymi czasami.

Wisłoka: Z Rybnika w sumie ok. 450 osób (w tym zdecydowana większość to pikniki żużlowe). Wywieszamy jedną flagę Wisłoki i stajemy tuż przy bocznej siatce klatki, tak żeby być jak najbliżej młynu Unii (ich coś ok. 100 w tym coś ze 20 w szalach). Unia pali 3 race. Kilka razy bezskutecznie usiłowaliśmy przeskoczyć przez siatkę, jednak przy takiej ilości psów i ochrony było to skazane na porażkę. W przerwie wychodzimy w ok. 30 (w tym ROW) niby do kibla. Policja wyczają nasze zamiary i do niczego nie dochodzi. Unia była na nasypie tuż obok, jednak nie podjęła żadnej próby ataku (obok psy). Pod koniec palą małą flagę ROWu i chwalą się trzema szalami Rybnika.

 

Żużel: LKŻ Lublin – Unia Tarnów / Tuchovia – Unia Tarnów 10.08.2003

 

Na ten bardzo atrakcyjny mecz pod względem sportowym udajemy się w dwóch autokarem, razem z net-fansami. Wszystkich uczestników wyjazdu dokładnie 37 osób, jak już wspomniałem większość byli to zwykli kibice żużla coś w stylu popcorn fans. Poza tym na mecz udaje się jeden bus i kilkanaście prywatnych aut (w tym jedno auto, w którym jechało 2-3 Barbariansów). Jeszcze w Tarnowie na zbiórkę wjeżdża policja, która czeka na nasz odjazd eskortując nas do granic miasta. Podróż mija spokojnie na wspólnych śpiewach oraz spożywaniu napojów wysokoprocentowych, czyli krótko mówiąc pełen luz. Co kilkanaście kilometrów robimy sobie krótkie postoje. Około 20 kilometrów przed Lublinem zostajemy zatrzymani przez siedem radiowozów i trzy kabaryny. Prewencja przeszukuje autokar szukając siekier, łomów, kijów, grożąc nam ostrymi sankcjami, zakazami stadionowymi, wnioskami do kolegium itp. Oczywiście do niczego nie dochodzi, bo ekipa raczej kulturalno-ultrasowa niż chuligańska, choć netfansi mieli przebłyski chuliganki podczas podróży, choć mijała ona wraz z przejeżdżanymi kilometrami… choć same intencje tez się liczą. Na rogatkach miasta Lublina, czekają nas kolejne radiowozy. Dojeżdżamy na stadion przy Al. Zygmuntowskich ze śpiewem na ustach pod stadionem wzbudzamy ciekawość lubelskich kibiców, którzy nas obcinają wzrokiem. Tarnowska grupa zajmuje sektor na pierwszym wirażu, gdzie zasiada około 100 osób z Tarnowa, w tym samochodowi i kilku pociągowych.
Prowadzimy doping na miarę naszych możliwości. Wieszamy cztery flagi w tym jedną w barwach Szwecji i jedną w barwach Rosji (taka dziwna tradycja na żużlu – przyp. red.). W czasie prezentacji rzucamy około 200 serpentyn systemem falowym co wychodzi nam całkiem dobrze i robi dobre wrażenie. Młyn miejscowych to około 70 osób, raczej ekipa piknikowa, oprócz nich można na wałach stadionu zauważyć kibiców Motoru w bluzach Motor Hooligans i HWDP, jednak do żadnych incydentów chuligańskich nie dochodzi.
Flagi lublinian rozwieszone są nieregularnie po całym stadionie. Po meczu chcemy podziękować naszym żużlowcom, jednak nie puszcza nas ochrona i policja. Ekipa nastawiona na atrakcje ultras nie hooligans. W czasie meczu dowiadujemy się o wygranej naszych piłkarzy w Tuchowie 2-0, gdzie zameldowało się około 60 kibiców piłkarskich Unii.

 

Unia Tarnów – Okocimski Brzesko 15.08.2003

 

Mecz z Okocimskim był pierwszym ciekawym spotkaniem po spadku. Pojawili się kibice gości, spotkanie przyciągnęło na trybuny niezłą liczbę około tysiąca widzów. Nasz młyn na piłce znajdował się jeszcze na drugim wirażu. Zebrała się niezła liczba 130 osób. Bardzo dobrze oflagowany sektor, obecni kibice Karpat.

 

Tarnovia – Unia Tarnów 30.08.2003

 

Po tylu latach wreszcie prawdziwe derby o ligowe punkty! Szkoda, że tylko IV ligowe, ale przynajmniej osłodziły nam trochę spadek piłkarzy Unii z III ligi. Jeszcze pod stadionem Unii policja zatrzymuje część naszej ekipy i obszukuje dokładnie, przy okazji chodzą z plikiem zdjęć i szukają konkretnych osób. W klatce na Bandrowskiego tworzymy ok. 180 osobowy młyn (przed wyruszeniem w drogę doliczamy się 157 os., pod stadionem dołącza jeszcze kilkanaście), razem z nami 23 Karpaty + 5 Nafta Jedlicze i 2 Glinik. Tarnovii ok. 120-130 os w młynie pod zegarem, razem z nimi 7 Cracovia. Derby w zasadzie spokojne dzięki bardzo dużej ilości policji. W trakcie meczu udaje nam się zrobić dziurę w siatce, ale interweniują psy, a ochrona łata dziurę. Po zakończeniu meczu wskakujemy na płot, widząc że Tovia próbuje w kilkanaście osób wjechać na boisko, ale policja wymierza w nas broń i musimy zrezygnować. Pokazujemy niezły ultras: rozpoczęliśmy od akcji Lumpex (na bieżnię rzucamy ubrania dla naszych jude by nie musieli ich więcej kraść), później prezentujemy baloniadę i kartoniadę w barwach, okazyjną sektorówkę z diabłem, odpalamy świecę dymną. Tovia ma transparenty, flagi na kijach i race.

 

Glinik Gorlice – Unia Tarnów 4.10.2003

 

Bardzo udany mecz zgodowy w Gorlicach, ze wspólnym ponad 120-osobowym młynem. Na tym spotkaniu sporo ultrasowania, balony, konfetti i serpentyny. Do tego dużo pirotechniki – race i świece dymne. Unia dociera w 25 osób, niestety na zbiórce zostaje sporo osób przez problem z autokarem.

 

Na meczu Karpaty Krosno – Stal Mielec 34 kibiców Unii . Trochę awantur ze strony gości, szybka pacyfikacja przez policję, nie dochodzi do grubszej awantury. Karpaty sporo ultrasują, z racami i balonami.
Wyjazd do Jasła: Czarni – Karpaty – 15 kibiców Unii, przyjeżdża oddzielnie i dymi z miejscowymi pod stadionem, potem po raz drugi na stadionie.
Unia atakuje także busa Tarnovii wybijając w nim szybę, wracającego po meczu z Okocimskim w Brzesku. Stal Sanok – Karpaty – 3 osoby z Unii.

Pozostałe liczby: Witowice – Unia 11 osób (20.08), Wolania – Unia 45 osób (06.09), Polan Żabno – Unia 20 osób (14.09), Kobylanka – Unia 3 osoby (21.09), Wierchy – Unia 4 osoby (19.10), Huragan – Unia 3 osoby (2.11).

Ten rok był początkiem prawdziwego odrodzenia się Unistów, a z czasem sprowadzeniem rywala na łopatki. Okres zimowy zaowocował intensywnymi wydarzeniami chuligańskimi na tarnowskich osiedlach.

 

WIOSNA 2004

 

Unia Tarnów – Tuchovia Tuchów 20.03.2004

 

20 marca o godzinie 15 po długiej zimowej przerwie nareszcie mogliśmy oglądać inauguracyjne spotkanie o mistrzostwo IV ligi. Po sporej przerwie nie zawiedli kibice, którzy spragnieni futbolu stawili się w młynie w liczbie ponad 100 osób, co jak na nie dość atrakcyjnego przeciwnika jest z pewnością dobrym wynikiem. Rozwieszamy trzy flagi: Jaskółki, Forza Unia i mała ZKS UNIA. Do tego na początku na murawie ląduje trochę serpentyn i konfetti. Na rozpoczęcie drugiej odsłony spotkania odpalamy saletrę. Ponadto przez cały mecz machamy dwoma flagami na kijach. Teraz o dopingu: widać, że po zimie gardełka jeszcze ciężko przestawić na głośny doping, ale nie było tak źle, a to przecież dopiero początek. Ogólnie atmosfera była całkiem przyjemna. Wspomnieć ponadto należy o około 30-osobowej zorganizowanej grupie przyjezdnych z Tuchowa – flaga, szale, serpentyn, trąbki. Było to zaskoczeniem, pamiętając, że w lecie w Tuchowie nie było widać żadnej zorganizowanej grupy. Po meczu piłkarze dziękują nam za doping i wszyscy rozchodzimy się do domów. Pozdrowienia do tych, którzy byli na meczu.

 

Unia Tarnów – Włókniarz Częstochowa 28.03.2004 (żużel)

 

Miała być to wielka inauguracja dla żużlowców „Jaskółek”, huczny powrót do najwyżej ligi. Pogoda jednak pokrzyżowała te plany, co wykorzystali kibice. Goście przyjechali do Tarnowa autokarem wraz z Naprzodem Jędrzejów. Na trasie dowiedzieli się o odwołaniu meczu, jednak dotarli licząc na obecność fanów Unii i udając chęć zrobienia sobie zdjęć i obejrzenia okolic stadionu. Grupka Unii dostrzega fanów gości, którzy ją atakują. Dołącza druga grupa i w ruch leci parę kamieni. Następnie policja ostro interweniuje pacyfikując Unistów, przez co potem nie dochodzi już do żadnej walki.

 

Poprad Muszyna – Unia Tarnów 10.04.2004

 

Na tym meczu melduje się 2 fanatyków Unii, grupa pociągowa ponad 25 osób zostaje wyrzucona z pociągu z powodu braku biletów, a wejście do następnego zostaje uniemożliwione

 

Unia Tarnów – Tarnovia Tarnów 17.04.2004

 

Na ten mecz DERBOWY przygotowywaliśmy się już od dłuższego czasu i jak się później okazało było naprawdę warto! Zacznijmy jednak od spraw hools w dniu samego pojedynku. Już od wczesnych godzin porannych miasto patrolowali chuligani Unii – głównie Barbarians 99. Udało się im zdobyć szal i czapkę. Do większej akcji mogło dojść podczas ataku na autobus, w którym znajdowało się około 30-35 kibiców Tarnovii jednego z osiedli. Cała akcja była od początku dość ryzykowna, gdyż tenże autobus miał obstawę policji. Kibice Tarnovii poprzez niechęć do walki i barykadowanie drzwi doprowadzili do tego, czego najwyraźniej chcieli, czyli do interwencji policji, która uniemożliwiła dalsze działania. To praktycznie tyle w sprawach hools, jak widać derby były nad wyraz spokojne. Przejdźmy do samego meczu. Kibice Unii bardziej zniecierpliwieni pojedynkiem zbierali się już od wczesnych godzin porannych. W miejscu zbiórki zebrało się około 250 osób, które następnie przemaszerowały pod nasze kasy. Wtedy już na dworcu PKP pojawiła się Tarnovia w sile jakies 80-90 głów, szczelne kordony policji z obu stron uniemożliwiły jednak jakiekolwiek starcie. W międzyczasie piłkarze i tak opóźnieni wbiegają z 11 naszymi flagami na kijach. W tym czasie młyn liczy już jakieś 150 osób. Część osób spod kas już zdołała wejść pomimo wielu utrudnień: kamery, przeszukania itd. Na płocie zawisły wszystkie nasze główne flagi, poza tym debiut piłkarski zaliczyła flaga osiedlowa – „Lwowska”. W sumie flag było osiem, plus jedna mini sektorówka, która była na derbach na Tarnovii – I kill you oraz flaga naszych przyjaciół z Krosna. Ponadto na płocie zawisł dywan z około 30 szali, plus trzy koszulki, które płoną. Od początku prowadzimy dobry, głośny doping, który utrzymuje się przez cały mecz. W około 15 minucie na sektorze pojawiają się kibice Tarnovii. Wieszają trzy flagi oraz zaczynają machać małymi flagami na kijach. Po jakimś czasie sektor gości się powiększa w sumie do jakieś 130-140 głów i dochodzi jedna flaga. Kibice gości odpalają jedną racę i kilkanaście bengali. Nas młyn urósł natomiast do około 350 osób, w tym nasze zgody: Karpaty 35 osób, Glinik 20, Wisła 2 osoby i Wisła Szczucin prawie 20, do tego zjechało się sporo osób z naszych FC, chociażby Wojnicz: 15 osób). Praktycznie przez cały mecz machamy 20 dużymi flagami na kijach, plus paroma mniejszymi. Prawdziwy popis ultrasowania dajemy jednak w drugiej części spotkania (w pierwszej były problemy z odpaleniem). Na początek w górę wędruje nasza sektorówka w asyście około 30 bengali, co daje bardzo ładny efekt. Kolejnym elementem były pasy materiały po 3 białe i niebieskie, które po środku z flagami na kijach prezentowały się bardzo ładnie. Po krótkiej przewie odpalamy pozostałą część bengali czyli 50 sztuk. Po chwili odpalamy również świece dymne niebieskie i białe, te drugie powodują spore zadymienie. Chwile po tym w górę w jednym momencie idzie 400 balonów (200 białych i 200 niebieskich), co daje świetny efekt. Zaraz po tym w równym rzędzie w poziomie zostają odpalone 23 race, co zadymia prawie cały stadion i sędzia był zmuszony przerwać na kilka chwil spotkanie. Ostatnią atrakcją ultras tego spotkania były tęczówki w ilości 25 sztuk. Warto dodać, że zostały utworzone dwa kartonowe napisy. Pierwszy brzmiał: Pokolenia się zmieniają a wiara zawsze ta sama, a drugi: Ultras Unia. Ponadto był napis z 4 transparentów na kijach – 1928. Na pewno była to najlepsza oprawa w dotychczasowej historii. Należy dodać, że w planach były dwie kartoniady, ale padający przez cały mecz deszcz uniemożliwił ich wykonanie – szkoda. Po meczu jesteśmy trzymani około 15 minut, zanim goście nie opuszczą terenu stadionu, po czym rozchodzimy się świętować zwycięstwo piłkarzy oraz nasze na trybunach.

 

BKS Bochnia – Unia Tarnów 21.04.2004

 

Pomimo, iż ten wyjazd był w środę, a więc w środku tygodnia i jak wiadomo nie każdy może jechać, na zbiórce pojawiło się nas 50. Jedziemy pociągiem, niestety od samego Tarnowa mamy obstawę psów i trochę problemów z kanarem, ale jakoś dojeżdżamy do Bochni. Na miejscu czekało na nas już czterech kibiców Wisły z Krakowa i wraz z nimi wyruszamy na stadion. Na stadionie dołącza do nas 3 kibiców Wisły z Bochni (jak wiadomo jest ich tam więcej, ale byli z miejscowymi), więc w sumie jest nas 57. Nie mamy ze sobą niestety żadnej flagi, a to przez sobotnie derby, po których flagi nie nadawały się do wywieszenia (wybłocone itp.). Zostaje powieszona tylko mała fana Wisły przywieziona z Krakowa. Na początku spotkania rzucamy sporo serpentyn i nieźle dopingujemy, niestety animuszu nie wystarczyło na długo i po czasie zaczęła się atmosfera piknikowa. Ożywił się tylko gdy wychodziliśmy – zmuszono nas do wyjścia wcześniej na pociąg. Teraz o miejscowych – ich młyn około 60 osób, 5 flag w tym jedna zdobyta, plus duża flaga na kiju. Na początek również rzucają serpentyny i konfetti, prowadzą dobry doping a w drugiej połowie odpalają 4 race i 2 ognie bengalskie. Mecz dobywał się w przyjaznej atmosferze i nie było żadnych incydentów. Droga powrotna mija spokojnie bez żadnych przygód. Pozdrowienia dla obecnych. Cieszy dobra postawa piłkarzy i wygrana 3-1.

 

Wisła Szczucin – Unia Tarnów 9.05.2004 0-3

 

Na ten niedzielny mecz, na wyjazd do Szczucina zebrało się sporo chętnych, niestety frajerskie zachowanie kierowcy autobusu, który odmówił jazdy w ten sam dzień spowodowało, iż w Tarnowie zostało około 40 chętnych na ten wyjazd. Nie udało się nam skołować innego autokaru, bądź busu więc na mecz wyrusza tylko ekipa samochodowa w prawie 30 osób. Na meczu wieszamy dwie flagi – Jaskółki i Ultras. Od początku prowadzimy dobry doping jak na naszą liczbę. Wisły w młynie jakieś 40 osób plus 10-15 poza, prowadzą dobry doping przez cały mecz. Na płocie wisi kilka flag w tym skrojona Popradu Muszyna. Ogólnie przez cały mecz panowała miła atmosfera, która została uwieńczona miłym przyjęciem części z nas po meczu, za co dziękujemy. Szkoda tylko, że nie wszyscy, którzy byli chętni jechać dotarli. Po bardzo dobrym meczu piłkarze wygrywają 3-0 i na tym można zkończyć ten opis, jeszcze raz podkreślając miłe przyjęcie nas przez fanów „Azbestowej Hordy”.

 

Okocimski Brzesko – Unia Tarnów 12.05.2004

 

Na ten środowy, zaległy mecz wybrało się 61 sympatyków „Jaskółek” wraz z faną „Forza Unia”. Z nami było obecnych 3 kibiców Karpat, za co im dziękujemy. Szkoda, że termin był niesprzyjający, bo zapewne wybrałoby się nas więcej. Doping z naszej strony raz dobry, raz słaby – tak na przemian, w drugiej połowie jednak był zadawalający, na pewno ze względu na dobrą postawę piłkarzy na boisku. Na meczu nie prezentujemy prawie żadnego ultras – oprócz odpalenia jednej racy w drugiej części spotkania, zaraz po zdobyciu drugiego gola i rzuceniu kilku serpentyn. Miejscowi prezentują się nawet dobrze, mają kilka flag na płocie m.in. Bochnia w barwach Wisły, przez cały mecz machają małymi flagami na kijach, których jest 11. Często dopingują, nawet głośno. W drugiej części rzucają sporo serpentyn, następnie odpalają 8 rac, a na zakończenie oprawy machają biało – zielonymi balonami. Ich młyn młyn szacuje się na jakieś 100 głów. Po meczu dziękujemy piłkarzom za świetną grę, w tym trudnym pojedynku z liderem, a oni podbiegają do nas odpłacając się tym samym.

 

Dunajec Nowy Sącz – Unia Tarnów 19.05.2004

 

Mimo, że był czwartek i mecz był oficjalnie bez publiczności melduje się na nim 7 sympatyków Unii. Kolejne 18 zostało zawróconych przez psy niedaleko dworca głównego w Sączu i odstawione z powrotem na dworzec pod pretekstem meczu bez udziału publiczności. Zanim to wszystko miało miejsce ekipa od nas zdołała obić kilku miejscowych, którzy znaleźli się w pobliżu dworca. Ogólnie plus za chęci pojawienia się na gorącym terenie mimo niedogodnego terminu i informacji, że mecz jest bez publiczności. Warto wspomnieć również, że o tej eskapadzie pisano w lokalnych mediach i jak to często bywa pisano nieprawdziwe rzeczy.

 

Unia Tarnów – Glinik Gorlice 22.05.2004

 

Jak się później okazało był to bardzo interesujący dzień. Po pierwsze mecz grała nasza drużyna i to jeszcze z zaprzyjaźnioną z Gorlic, a po drugie na rynku w Tarnowie zaplanowano na ten dzień Strong Man-ów, na których postanowiliśmy się wybrać w celu znalezienia jakiś pejsów. Na rynku pojawiło się nas w sumie ponad 150 osób. Nie trafiliśmy jednak żadnej zorganizowanej grupy Tarnovii, ale parę pojedynczych osób załapuje się na bęcki – oczywiście nie od wszystkich 150 :). Po obejściu kilka razy rynku postanowiliśmy udać się na nasz mecz, niestety jak się okazało mało osób na niego faktycznie dotarło. Zanim jednak będę pisał o meczu napiszę jeszcze o jednym, a mianowicie grupa około 20 młodych kibiców Unii wraz z 2 kibicami Karpat postanowiła wbić się na stadion Tarnovii, która rozgrywała wtedy swój mecz. Kiedy wpadamy na stadion momentalnie zrywa się około 30 młodych żydków, którzy siedzieli w młynie nie podejmując walki. Chwilę postaliśmy w ich młynie i pośpiewaliśmy i trzeba było się zrywać, gdyż zaczęła się już zjeżdżać policja. Po tych wydarzeniach meldujemy się na stadionie w Tarnowie – Mościcach. W sumie jest nas około 50, w tym parę osób z Glinika wraz ze swoją faną GKS Glinik Gorlice. Niestety my nie wieszamy żadnej, rzucamy kilka serpentyn, ogólnie bardzo marna prezentacja z naszej strony. Cały mecz przebiega pod znakiem miłej atmosfery, zarówno na trybunach jak i na boisku, po meczu piłkarze obu drużyn dziękują nam za dobry doping. Szkoda tylko, że tak mało osób weszło na ten mecz. Trzeba dodać jeszcze, że około 40 osób wraz z 10 kibicami Karpat stało pod kasami nie wchodząc na mecz z braku funduszy.

 

Orkan Szczyrzyc – Unia Tarnów 30.05.2004

 

Na tym pojedynku melduje się 1 fanatyk Jaskółek

 

Lubań Maniowy – Unia Tarnów 10.06.2004

 

Do Lubania udało się 8 kibiców Unii.

 

Kolejarz Stróże – Unia Tarnów 19.06.2004

 

Był to ostatni mecz w sezonie, szkoda tylko, że od jakiegoś czasu wszędzie przed nami zaczęto zamykać stadiony – wcześniej Dunajec NS, Tarnovia – Wisła Szczucin, na który się wybieraliśmy, ale nie było nam go dane obejrzeć. Nie inaczej było tym razem, sądecka policja nie zgodziła się na rozgrywanie meczu z kibicami ze względu na obawę rozróby z kibicami Sandecji. Mimo tego postanawiamy się wybrać na ten mecz i choć zza płotu dopingować naszych piłkarzy. Główna grupa – 33 osoby, wybrała się pociągiem mając nie lada problemy z kanarem i psiarnią, ale ostatecznie dojechaliśmy. Na dworcu w Stróżach dołącza do nas 3 kibiców Glinika Gorlice. Po tym zaczynają się negocjacje z miejscową policją, która jest zdziwiona, że przyjechaliśmy na ten mecz, ale ostatecznie udajemy się na 15 minut pod stadion i tam dopingujemy. W tym czasie grupa 5 hools od nas, która przyjechała autem rozgania około 10 miejscowych, którzy zaczęli się zbierać. Po tym dołączyli do nas, zaraz owa przegoniona ekipa uzbrojona już w sprzęt (brechy, butelki) podchodzi do nas, ale mimo naszych prób urwania się obstawie nic z tego nie wychodzi. Jesteśmy po prostu za szczelnie obstawiani, a i miejscowi czy też kibice Sandecji ? widząc co się dzieje zaczynają się wycofywać. Chwilę po tym psy widząc, co się święci decydują się nas odeskortować na dworzec. Cały czas trwają próby urwania się im, udaje się to paru osobom, które ruszają w pościg za miejscowymi, ale bezskutecznie, gdyż ich już nie widać. Po tym wszystkim dostajemy ostre pałowanko i jesteśmy wsadzeni do Expressu, którym udajemy się prosto do Tarnowa. W Tarnowie mimo iż wysiadamy na głównym nic się nie dzieje, całkowity spokój. Trzeba dodać, że w Stróżach pojawił się jeszcze drugi samochód od nas, ale został zatrzymany na rogatkach, a jego pasażerowie zostali ostro potraktowani. Wszystko to działo się w tym czasie, kiedy próbowaliśmy się wyrwać obstawie i chłopaki chcieli nam pomóc, przez to sami oberwali. Ponadto po tym jak opuściliśmy Stróże okazało się, że mecz przestał już być bez publiczności, dzięki czemu weszło na niego 4 kibiców od nas w tym 1 panienka, więc w sumie na meczu zameldowało się nas 46+3 Glinik. Ogólnie ostatni mecz w sezonie można uznać za udany – niezła liczba jak na mecz bez publiczności i trochę atrakcji poza sportowych.

 

Mecze zgodowe:

Karpaty Krosno – Czarni Jasło 3.04.2004: 45 kibiców Unii, Vendetta i Barbarians 99 podbijają pod sektor gości podając się za Stal Mielec i rozkręcają awanturę, interweniuje policja. W drugiej połowie fan Unii wybiega i kroi flagę „Dino Boys”, kilka osób zbiega, żeby ściągnąć na siebie ochronę i policję a Unia z Karpatami rusza na Czarnych, mecz przerwano na 10 min.
Tarnovia – Wisła Szczucin 26.05.2004: 15 Wisły + 45 Unii. Nie zostajemy wpuszczeni na stadion, mecz bez widzów.

Lech Poznań – Wisła Kraków 1.06.2004: 10 kibiców Unii z flagą FORZA UNIA.

 

Podsumowanie IV-ligowego sezonu 2003/2004

 

Był to nasz pierwszy sezon w 4 lidze i niestety jak się okazało nie ostatni ponieważ piłkarze naszej drużyny, zajęli 3 miejsce w tabeli, które nie jest premiowane awansem. Mimo tego sezon ten można uznać za jak najbardziej udany, a to z kilku powodów. Po pierwsze zaliczamy wszystkie wyjazdy w sezonie, co zdarzyło się chyba pierwszy raz, kilka razy nasze wyjazdy były zaliczane w małych, symbolicznych liczbach, ale to wynik przede wszystkim z jeszcze szwankującej organizacji, ale i tak poprawiła się ona znacznie w stosunku do poprzednich lat. Kolejnym powodem będą zdecydowanie derby, jeszcze nigdy w Tarnowie nie było takiej oprawy jak na tym meczu, nie mówiąc o tym, że nasz młyn sięgający około 350 osób był najliczniejszy od niepamiętnych lat. Inną sprawą jest, że wreszcie ruszyły u nas sprawy związane z produkcją pamiątek klubowych. Jak wiadomo niedawno wyszła już druga edycja vlepek, które cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. Nie tak dawno wyszły nowe szaliki i koszulki, a już w planach jest parę nowych pomysłów godnych zrealizowania. Również jeżeli chodzi o sprawy chuligańskie wiele się poprawiło. Nasi hools niepodzielnie zaczęli panować na ulicach, żydzi przestali już praktycznie robić jakiekolwiek akcje. Minusem w tym roku było starcie z Włókniarzem, a raczej jego brak i w ogóle olanie tego przez większość osób, ale to jest ekipa czysto żużlowa, a jak wiadomo my w większości z żużlem się nie utożsamiamy. Bardzo na plus trzeba zaliczyć akcje ekipy chuligańskiej w Krośnie na meczu z Czarnymi, z którego została także przywieziona mała flaga Czarnych „Dino Boys”. Jeśli chodzi o sprawy ultras to oprócz meczu derbowego zarówno na Bandrowskiego jak i u nas w sumie nie było ciekawszej oprawy, co miejmy nadzieje zmieni się w tym sezonie, bo nie może być tak, że robimy oprawę praktycznie tylko na dwa mecze, a jest ich w sezonie w sumie 34. Nie mówimy tu o jakieś mega oprawie, ale żeby coś było zawsze przynajmniej na meczach u siebie, można być jednak dobrej myśli, bo wszystko idzie dobrą drogą.