JESIEŃ 2005

 

Victoria Witowice – Unia Tarnów 14.08.2005 (15+75)

 

Niestety pierwszy mecz sezonu nie wyszedł tak jak byśmy wszyscy tego chcieli. 75-osobowa grupa naszych kibiców, w tym Wisła Szczucin – dwa auta i 1 osoba z Wisły Kraków została zawrócona spod samego stadionu w Witowicach, bo wójt gminy nie wydał pozwolenia na przyjęcie zorganizowanej grupy kibiców z Tarnowa. Na stadionie pojawiło się jednak 15 kibiców Unii, którzy przyjechali później i nie jechali z grupą, która została zawrócona. Niezbyt radosną wieścią jest to, że nasi piłkarze tylko zremisowali na początek rozgrywek 0-0, a nasz apetyt był większy, cóż to dopiero początek – nie damy się!

 

Unia Tarnów – Malinex Kobylanka 24.08.2005 (130-140)

 

Niestety pierwszy mecz na naszym stadionie w nowym sezonie został przeniesiony z soboty na środę, przez to frekwencja była trochę mniejsza niż niektórzy oczekiwali, bo pomimo, iż są wakacje, nie wszyscy je mają. Wakacyjna atmosfera dała się odczuć i na meczu, choć 130-140 osobowy młyn stworzony przez najwierniejszych kibiców dopingował non stop do jakieś 70 minuty to potem doping siadł i tak już pozostało do końca spotkania. Wraz z nami obecnych 10 Wiślaków z Krakowa oraz 5 ze Szczucina. Na początku meczu odpalamy saletrę, następnie 5 rac po zdobytej bramce, a w drugiej części machamy dużymi i małymi flagami na kiju. Doping był prowadzony z Jaskółczego Gniazda, które od tego sezonu będzie na każdym meczu. Piłkarze wygrywają 1-0 i po końcowym gwizdu podchodzą do nas dziękując za doping, na co odpowiadamy im brawami. Szkoda, że zaczyna się robić moda na nie wpuszczanie kibiców w naszej lidze. Na tym meczu potwierdziło się, że mamy oficjalnie zakaz wstępu zorganizowaną grupą na mecz w Muszynie, więc najwyższa pora awansować z tej małomiasteczkowej ligi, gdzie hasło piłka nożna dla kibiców ma się nijak do rzeczywistości! Warto dodać również, że z głośników dwukrotnie leciała nasza hip-hopowa piosenka, co miejmy nadzieje będzie stałym elementem meczy na Zbylitowskiej, bo słuchało się naprawdę fajnie!

 

Poprad Muszyna – Unia Tarnów 27.08.2005 (8)

 

Wyjazd do Muszyny był drugim wyjazdem w nowym sezonie i niestety drugim, na który dostaliśmy zakaz wyjazdowy. Tym razem postanawiamy nie organizować transportu z którym i tak jest ciężko, patrząc na wydarzenia z Witowic nie miało to sensu. My jadąc na wyjazd nie jedziemy na wycieczkę tylko na mecz swojej ukochanej drużyny, co ostatnio stało się trudne, a przejechać pod Muszynę i z powrotem płacąc niemałe pieniądze nikt nie miał zamiaru. Na samym meczu stawiło się jednak 8 osób, które wybrały własny środek transportu. Niestety za wiele ciekawego się nie naoglądali i piłkarze po raz kolejny zawiedli remisując 0-0. Atrakcji pozasportowych nie zanotowano.

 

Unia Tarnów – Glinik Gorlice 3.09.2005 (150+42 Glinik)

 

Przez dwa sezony mecz z naszą zgodą Glinikiem nie wypadał po naszej myśli (kibiców). Za pierwszym razem w Tarnowie w czasie meczu odbywał się konkurs Strong Man-ow przez co frekwencja była bardzo niska, za drugim bardzo kiepska pogoda zniechęciła część fanów do stawienia się przy Zbylitowskiej. Tym razem było inaczej. Ładna pogoda, atrakcyjny rywal, wreszcie nasza zgoda – wszystko to sprawiło, że w młynie stawiło się nas jakieś 150-160 osób z samej Unii – do tego braci z Gorlic przyjechało 42, co nas mile zaskoczyło, bo Glinik ostatnimi czasy nie jeździł rewelacyjnie, a przybyła ekipa była całkiem niezła. Miejmy nadzieję, że się u nich coś w końcu ruszy. Na meczu skromna oprawa ultras, odpalamy tylko parę razy saletrę i kilka bengali, co przy słonecznej pogodzie nie dało w ogóle efektu. Doping w pierwszej połowie non stop, całkiem niezły. W drugiej części dała się we znaki jednak atmosfera meczu przyjaźni i doping siał. Po raz kolejny doping był prowadzony z „Jaskółczego Gniazda”, na którym zawisła stara flaga „ultras” odnaleziona przez jednego z naszych kibiców. Cieszy wynik, bo nasi piłkarze wygrali 3-0, w drugiej części meczu o mało co nie doszło do przepychanek z ochroną bo dwóch kibiców Glinika po % powędrowało sobie bieżnią wokół stadionu, po drodze kopiąc zapasową piłkę co nie spodobało się sędziemu, który na chwilę przerwał mecz. We wszystko wmieszała się ochrona. Nie byli zbyt agresywni przez co skończyło się bez zbędnych incydentów. Po meczu piłkarze Unii jak i Glinika (podeszli osobno do kibiców z Gorlic) dziękują za doping. Pozdrowienia dla Glinika!

 

Tarnovia – Unia Tarnów 10.09.2005 (750)

 

To miały być derby pełne niespodzianek. Największą niespodziankę zapowiadali kibice Tarnovii. Zważywszy na to, że aż sikali z uciechy mówiąc o swojej tajemnicy jej rozpracowanie nie wymagało większego wysiłki. Dla wszystkich było jasne, że pojawi się większa ekipa Cracovii, która nie tyle będzie wspierać swoją zgodę, ile szukać okazji do konfrontacji z ekipą Wisły lub naszą. Fakt ten spowodował pewne zmiany w naszych planach. Zdając sobie sprawę z rangi przeciwnika postanawiamy całkowicie odpuścić akcję na naszych lokalnych rywali i skoncentrować się na patrolowaniu miasta. Zbiórkę wyznaczamy w centrum, skąd o godz. 15 wyruszamy pochodem ze śpiewem na ustach (w obstawie policji) w kierunku stadionu.

Po drodze mijamy tarnowskie więzienie, przy którym zatrzymujemy się na moment by pozdrowić naszego kolegę aktualnie tam przebywającego. Pod stadionem jesteśmy niespełna godzinę przed meczem, tam do głównej grupy dołącza chuliganka. Przy wejściu chwilę negocjujemy warunki wejścia (bilety w cenie 10 zł, brak ulgowych!), jednak zniecierpliwieni rozpoczynamy szturm. Niestandardowo wjeżdżamy z siatką, bo bramę zastawiono policyjna lodówa! Na stadion wbija się jakieś 400 osób bez biletów! Po chwili wracamy pod kasy, bo psy po chwilowym szoku i ucieczce zatrzymały resztę grupy oddając strzały z gładkiej lufy.
Po kilku minutach wchodzi reszta, a ponieważ było nam trochę ciasno rozwalamy płot boczny i zajmujemy dodatkowo niewielki okratowany sektor buforowy, mimo to część ludzi i tak się nie mieści i stoi z tyłu wału. W klatce jest nas w sumie jakieś 700 osób plus kilkadziesiąt osób z zakazami poza stadionem, łącznie wiec w sumie gdzieś 750 osób (liczba szacunkowa, nie liczyliśmy ludzi, ale na pewno było nas więcej niż ostatnim razem na Bandrowskiego, więc uważamy to za bardzo dobry wynik!), razem z nami nasze zgody: Glinik Gorlice (35 os.), Karpaty Krosno (ok. 30 os.) i układy Wisła Kraków (70 os.), Wisła Szczucin oraz FC (Wojnicz, Sufczyn, Jaworsko).

Na początek szok nie ma Tarnovii, wieszamy więc nasze dwie fany (ELITA TARNOWA oraz White UniAted- debiuty na tych derbach) i zaczynamy śpiewać. Dopiero po chwili na stadion wchodzi Tarnovia, którą szacujemy na jakieś 120-130 os. i tu drugi szok nie widzimy Cracovii, o której wiedzieliśmy, że była w mieście. Na rozpoczęcie meczu rzucamy 200 serpentyn i konfetti i jedziemy z bardzo dobrym dopingiem. Ok. 20 minuty udaje się nam rozmontować płot. Na boisko wpada kilka osób od nas i rozpoczyna bieg w kierunku sektora Tarnovii. W tym czasie reszta usiłuje do nich dołączyć, ale policji i ochronie udaje się nas zatrzymać. Z sektora Tarnovii nikt nie wyskakuje na powitanie naszych fanatyków (profilaktycznie ściągają część flag z płotu), za to w pogoń za nimi rusza ochrona, dlatego nasi kibice zmieniają kierunek biegu. Wtedy Tarnovia robi numer zasługujący na miano frajerstwa roku! Do naszego fana szarpiącego się z ochroniarzami wybiega z trybuny kilku starszych kibiców Tovii, a jeden z nich zrywa mu szal, co wywołuje ekstazę u reszty mks-iakow! Mecz zostaje wznowiony, ale w naszym sektorze dalej się gotuje bluzgamy na policję i rzucamy w nich czym popadnie. Psy wkurzone rozpoczynają pacyfikację naszego sektora, używają gazu i pałek (biją także dziewczyny).

Z początku walkę z psami podejmuje chuliganka (w tym sporo Wislaków) przeganiając nawet pierwszą linie psów, którzy zaliczają parę ciosów Ci jednak po chwili wsparci posiłkami spychając i pałując naszych wprowadzają porządek na sektorze przez dłuższą chwilę używając sobie i przeganiając nas po nim,(warte wspomnienia 2 momenty) 1. Podczas wjazdu w sektor dwóch psiarzy potyka się o własne nogi i zalicza glebę centralnie na ryj, 2. kiedy pacyfikowano nas w klatce, część kibiców Tovii bije brawo! Po jakimś czasie wszystko się uspokaja i znów rozpoczynamy doping i atrakcje ultras.

Prezentujemy małe chorągiewki w barwach biało-niebieskich w asyście nowej sektorówki z herbem Unii. Następnie wywieszamy na płocie nasze zdobycze uliczne (koszulki i szale, później zostają spalone) wraz z transparentem o treści: TO NIE ZEMSTA, TO KARA W TARNOWIE LICZY SIĘ TYLKO UNIA RESZTA NIECH *p***rdal*!

Mamy tez pasy materiału tworzące napis ZKS oraz sreberka biało-niebieskie. Nie mamy pirotechniki gdyż konfiskuje a raczej kradnie nam ją policja. W trakcie meczu wychodzi chuligańska część ekipy, gdyż dochodzi do wniosku, że jeśli Cracovii nie ma na stadionie to pewnie jest na mieście. Później nie dzieje się już w zasadzie nic ciekawego w drugiej połowie z młyna Tarnovii wyskakują na boisko 3 osoby, 2 się od razu wracają a 1 biegnie wzdłuż trybun, co ze zdumieniem i rozbawieniem obserwuje cały nasz młyn. Ostatecznie koleś zostaje zawinięty (my w tym czasie śpiewamy zostaw kibica…), ale już po meczu był na wolności (wujek typa pracuje w policji kryminalnej, na dodatek koleś jest konfidentem…), równocześnie policja wyrzuca ekipę Tarnovii ze stadionu. Mecz kończy się remisem a my rozchodzimy się do domów by później poimprezować z naszymi przyjaciółmi (każda dzielnica w drodze powrotnej dostaje obstawę).

Teraz trochę o Tarnovii szacujemy ich na jakieś 120-130 osób marnego składu (bardzo dużo dzieci i panienek). Od strony ultrasowej prezentują minimum przyzwoitości: maja bodajże 3 duże flagi, pasy materiału, jakąś sektorówkę, biało-czerwone szarfy, notabene takie same były używane na poprzednich derbach Krakowa przez Cracovie, czyżby to te same? Palą na płocie ok. 10 szalów Unii (z czego połowa to szale pikników żużlowych). Razem z nimi jest 5 fanów Cracovii. Natomiast przed meczem po mieście i w okolicach stadionu krąży ok. 80 osobowa czysto chuligańska ekipa Cracovii, zanim się pojawiliśmy na stadionie, rozkręcają awanturę z policją i ochroną, podobno dość konkretnie z nimi pojechali. Nie wchodzą na mecz i wracają do Krakowa.

Na drugi dzień w mediach tarnowskich masa artykułów o dantejskich scenach jakie miały się rozgrywać na meczu, rannych zostało kilku policjantów i ochroniarzy, zdemolowano klatkę dla gości itp. Przerażonych czytelników rzecznik tarnowskiej policji poinformował, że wszystkiemu winni byli kibice z Krakowa, których przybyło… 900! Podobno rzecznik doliczył się 700 fanów Wisły i 200 Cracovii. Gdzie podziali się kibice Unii i Tarnovii, nie wiadomo, zagadka jest interesująca zważywszy na fakt, że jak poinformowała Gazeta Krakowska na meczu było 800 widzów co również mija się z prawdą… W każdym razie pan rzecznik obraził się na swoich kolegów z Krakowa, którzy zapowiadali przyjazd od 100 do 150 krakusów:). Nie wiemy co wącha pan Sus, ale pozdrawiamy w tym miejscu jego dilera i jednocześnie przyznajemy, że przebił swoja wypowiedz z ubiegłego sezonu, kiedy to poinformował społeczeństwo Tarnowa, że derby przebiegły bez żadnych zakłóceń w miłej i pokojowej atmosferze… Podsumowując derby po raz kolejny pokazały, kto rządzi w Tarnowie, potwierdziły tez, ze chuligańsko Tarnovia się nie liczy i jej jedyny pomysł na zaistnienie to zebranie o wsparcie Cracovię, a do tego chwyta się frajerskich zagrań. Szkoda tylko zawiniętych osób (3 fanów Glinika zostało już skazanych w trybie przyspieszonym na 3 lata zakazu i grzywny). Na koniec jak zawsze podziękowania dla naszych ziomali z Gorlic, Krosna, Krakowa i Szczucina za wspomaganie nas na derbach. Pozdrawiamy też blisko 50 osobowa grupę z zakazami, która nie mogła być obecna na meczu.

 

Unia Tarnów – Strażak Morzyska 13.09.2005 (50)

 

Frekwencja przy Zbylitowskiej nie dopisała, usprawiedliwieniem może być jednak to, że mecz był rozgrywany w środę i do o dość wczesnej porze, czyli godz. 16, o której jak wiadomo nie każdy może przyjść. Ale nie ma co się tłumaczyć, liczba około 50 głów nie jest zbyt wielka w porównaniu do tej trzy dni wcześniej, gdzie było nas 750. Młyn wyjątkowo kręcimy na prostej, gdzie wieszamy jedną flagę. Doping ciągniemy dopiero od drugiej połowy, w pierwszej oglądając bardzo dobrą grę naszych piłkarzy. Podobnie było i w drugiej, dlatego wygrywają gładko 5-0. Ze strony ultras nic nie przygotowywaliśmy (pierwszy raz w tym sezonie).

 

Wolania Wola Rzędzińska – Unia Tarnów 17.09.2005 (100)

 

W bardzo kiepską pogodę – lało cały dzień, przyszło nam jechać do graniczącej z Tarnowem Woli Rzędzińśkiej. Melduje się nas około 100 osób, jest więc to zarazem spora liczba jak na takie warunki, ale i mała, bo prawdziwi kibice nie zważają na warunki atmosferyczne i na tak bliskie wyjazdy jeżdżą. Kto pojawił się na tym meczu nie mógł żałować. Na początku miejscowi działacze umieszczają nas obok trybuny z krzesełkami na jakimś klepisku i umieszczają do pilnowania aż jednego ochroniarza. Nie zważając na nic przechodzimy sobie dalej i zajmujemy miejsca na trybunie. Wieszamy trzy flagi, od początku jedziemy z dobrym dopingiem umotywowanym dobrą grą piłkarzy na boisku, przypominającym raczej basen niż stadion (murawa choć nowiutka była bardzo nasiąknięta wodą). Tak jak pisaliśmy melduje się nas około 100, w tym kilka osób poza stadionem z zakazami, nie wchodzą gdyż przyjechało trochę wąsów z Tarnowa. Piłkarze wygrywają 2-1, tracąc bramkę w ostatnich minutach. Zasługują jednak na słowa pochwały, bo grali bardzo dobrze, a sędzia nie zaliczył dwóch bramek oraz mieliśmy dwa słupki i dwie poprzeczki. Po meczu piłkarze podbiegają i przybijają piątki dziękując za doping (niestety nie wszyscy zostali do końca przy tej paskudnej pogodzie, część pojechała autobusem w trakcie meczu). Ogólnie szkoda, że trafiliśmy na taką pogodę, bo frekwencja na nowym stadionie Wolanii byłaby z pewnością wyższa.

 

Unia Gorzyce- Unia Tanów (Puchar Polski) 22.09.2005 (15)

 

W środowe popołudnie w oddalonych o 25 km od Tarnowa Gorzycach pojawia się 15 kibiców Unii. Kilka osób w barwach, nie prowadzimy dopingu, gdyż atmosfera strasznie piknikowa, ponadto wszyscy byli skupieniu na pogromie jakiego dokonali nasi piłkarze – 10:1, za co im dziękujemy po zakończeniu meczu. Szkoda tylko, że tak mało osób od nas pofatygowało się na ten nawet jak dla nas egzotyczny wyjazd.

 

Unia Tarnów – Tuchovia Tuchów 24.09.2005 (60)

 

Mecz ten nie przyniósł większych emocji wśród kibiców w młynie stawiło się nad około 60 osób. W przerwie część osób wyszła patrolować miasto, gdyż Tarnovia również w tym dniu grała mecz. Na płocie wieszamy dwa płótna, przez praktycznie cały mecz. Zero dopingu, siedzimy i oglądamy grę. Dopiero na ostatnie 15 minut pociągnęliśmy doping, ale był dość słaby. Ogólnie mecz czysto piknikowy, lecz niepokoi niska frekwencja – czyżby znudziło się wam już chodzenie do nas na wioski typu Kobylanka czy Mokrzyska?

 

Orzeł Dębno – Unia Tarnów 1.10.2005 (170-180)

 

Do Dębna mimo, iż nieoficjalnie wiedzieliśmy, że mamy zakaz wstępu na stadion zorganizowaną grupą (tak jak ostatnio jest to w modzie na nasze mecze) jedziemy na wszelaki sposoby, gdyż pojawił się problem z załatwieniem wspólnego transportu. Na stadion naszczęście wszyscy wchodzimy bez problemu i co pierwszy raz spotykamy na wyjeździe … nie ma ani jednego radiowozu przez cały mecz! Jest nas gdzieś 170-180. Po obu stronach stadionu wieszamy 5 flag, które, pomimo iż płot był niski prezentują się okazale.
W drugiej części w naszym sektorze pojawia się mini sektorówka. Nie mieści się jednak cała na trybunie, więc część jest rozciągnięta na trawie okalającej boisko. Do tego odpalamy ognie wrocławskie, stroboskopy oraz raco-stroboskopy (sprowadzone z Czech) oraz prowadzimy przez 90 minut dobry doping w porywach szczególnie pod koniec jest on bardzo dobry.

Niestety nie docierają wszyscy chętni. Jeden z naszych samochodów psuje się na trasie, a 7 osób zostaje w Tarnowie z powodu braku transportu. Miejscowi kibice tworzyli ok. 40-osobowy młyn z dwoma flagami oraz częsty doping, którym m.in. pozdrawiali Unię i ogólnie wyrazili chęć zostania naszym Fan Clubem. Jak na taki młyn zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Jeśli chodzi o ultras kilka razy odpalili ognie wrocławskie, odpalili również saletrę. Na początek meczu rzucili sporo serpentyn, a na rozpoczęcie drugiej połowy stworzyli małą choreografię z ogniami, kilkoma flagami na kij oraz napisem styropianowym Orzeł Dębno. Po meczu również na klika sposobów wracamy do domu w dobrych humorach mimo, że wynik nie był taki dobry.

 

Skrojenie flagi Tarnovii „biało – czerwoni” przez naszych HOOLS

 

Dowiadujemy się o tym, iż w Nowym Sączu na meczu z Dunajcem było kilku żydków z flagą i szalami, więc postanawiamy poczekać sobie na nich pod ich klubem. Po około półtorej godziny podjeżdża autobus, a w nim dwóch koszernych siedziało z tyłu. Wiedzieli co się święci to pozostali w środku. Flagę, szal, koszulkę oraz vlepki odrzucili do tyłu, żebyśmy tego nie znaleźli. Jednak jeden z nas znajduje ową zdobycz, dostają po razie z liścia i wychodzimy. Nas było 5 czekających pod klubem, plus kilka osób jeździło w pobliżu, na wypadek jakby nam czasami zaczęli uciekać. Nie podjęli walki tylko siedzieli jak strusie i czekali na rozwój sytuacji, co ważne jeden z nich po naszym wejściu do autobusu powiedział, że nie ma w nim żadnych kibiców i tak też było. W tej akcji udział brało 5 osób. Nie mieliśmy żadnego sprzętu. Oddali flagę bez walki nie przyznając się, że kibicują. Dopiero, kiedy z tyłu zobaczyliśmy plecak cos mruczeli pod nosem dlatego dostali po liściu na uspokojenie, po akcji spokojnie wychodzimy z autokaru. Tarnovia straciła flagę, koszulkę, szalik i vlepki, oprócz tego przed naszym meczem na osiedlu Zielonym jeszcze jeden szalik biało-czerwony zmienia właściciela. (opis:P_VBH).

 

Unia Tarnów – Bochenski KS 7.10.2005 (60)

 

Nasz młyn na tym piątkowym meczu w kulminacyjnych momentach sięgał 60 głów. W drugiej połowie śpiewamy na dwie strony. Jeśli chodzi o sprawy ultras to nie było nic przygotowywane. Odpalamy tylko jedną świecę dymną. Piłkarze wygrywają ciężki mecz i dziękują nam za doping, który nie był za dobry, ale trudno się dziwić, frekwencja nie zachwyciła, choć był to kolejny mecz w piątek, w godzinach, w których wiele osób jest w szkołach i pracy, więc jest to częściowo usprawiedliwione.

 

Lubań Maniowy – Unia Tarnów 16.10.2005 (45)

 

Na ten najdalszy w tym sezonie wyjazd jedzie nas autokarem 45 osób. Spora ilość nieplanowanych postojów sprawia, że docieramy na końcówkę pierwszej połowy. Na stadionie jest już pięciu naszych kibiców, którzy dojechali na własną rękę. Autokarowa grupa nie wchodzi. Prowadzi za to doping spod pobliskiego baru. Tuż po końcowym gwizdku prowokowana przez niemal cały czas nowotarska (niezbyt kumata) psiarnia próbuje nas wszystkich wepchnąć do autokaru. Nie idzie to jednak po ich myśli … napotykają na opór, który błyskawicznie przemienił się w napór. Efektem całego zajścia jest nokaut kilku „stróżów prawa”. Od nas jeden ciężej ranny odwieziony do szpitala w Nowym Targu (dostaje rzecz jasna odpowiednie zabezpieczenie finansowe oraz kompana). Droga powrotna tak jak i w pierwszą stronę spokojna.

 

Unia Tarnów – Sandecja II Nowy Sącz 21.10.2005 (150)

 

Na ten mecz pomimo, iż pewne było, że nie pojawią się goście, którzy nie jeżdżą na rezerwy zebrało się nas w młynie 150 osób plus jakieś 20 osób z zakazami pod stadionem. Szkoda, że po raz kolejny mecz rozgrywamy w piątek. Gdyby nie to, można byłoby spodziewać się nieco lepszej liczby, ale nie było źle! Doping, gdyby wszyscy się włączali byłby jeszcze lepszy, co nie zmienia faktu, że stał na bardzo przyzwoitym poziomie i co ważne trwał przez prawie całe 90 min. meczu (na koniec opadł). Było trochę bluzg na Sandecję. W drugiej części spotkania delegat MZPN doczepił się do naszej flagi – Unia Tarnów „Na ulicach…”, której i taj nie było widać całej i zdaje się, że panu delegatowi nie spodobał się napis „trwoga”. Na szczęście zdecydowana reakcja kibiców i co ważniejsze naszego prezesa, spowodowała, że flaga wisiała do końca meczu. Pozostaje tylko niedosyt, jeśli chodzi o mecz. Wynik 0-0 z rezerwami III ligowej drużyny to nie specjalny wyczyn.

 

Dunajec Nowy Sącz- Unia Tarnów 29.10.2005 (1)

 

Ze względu, że mecz miał odbyć się bez udziału publiczności (i tak było), pamiętając wydarzenia i przejścia z policją i sądem z zeszłego sezonu postanawiamy całkowicie odpuścić ten wyjazd. Na meczu jednak obecna 1 osoba w roli meczowego korespondenta. Mecz niestety przegrany 0-1.

 

Unia Tarnów – Okocimski Brzesko 5.11.2005 (250-270)

 

Mecz z Okocimskim przyciągnął sporą rzeszę naszych kibiców do młyna, trudno się jednak dziwić. Mecz na szczycie z liderem, a ponadto było wiadomo, że OKS przyjedzie, a zobaczyć kibiców gości na naszych meczach to wielka rzadkość. Szacunkowo nasza liczba w młynie wyniosła 250-270 osób, plus kibice z zakazami pod stadionem – ponad 20 osób. Gościmy kibiców Wisły Szczucin, 6 kibiców Wisły Kraków oraz delegację naszego nowego FC z Dębna (Orzeł Dębno wraz z jedną flagą).

Nasz sektor jest oflagowany jak nigdy. Pierwsza połowa meczu to powrót do przeszłych czasów, chociaż nie aż tak odległych tzw. „old school”. Na płocie pojawiają się flagi, które nieraz pamiętają czasy drugoligowej Unii np. Official Football Hooligans From Tarnów oraz kilka innych, a do tego transparent „tradycja zobowiązuje” – pisany gotykiem. Rzucamy kilogramy konfetti. Niektóre osoby z nas mają ubrane kurtki flayersy (na pomarańczowej stronie tzw. mandaryna) oraz jeansowe katanki, śpiewy w klimacie lat 90-tych.

W drugiej połowie pojawiają się już wszystkie nasze nowe flagi, przez cały mecz prowadzimy bardzo dobry doping, momentami prowadzony przez praktycznie cały młyn. Rozpoczynamy ultrasowanie, tak jak to ma miejsce w obecnych czasach. Odpalamy 12 ogni wrocławskich w asyście małych, białych i niebieskich flag na kijach, ponadto rozwijamy sektorówkę herb, a po bokach odpalamy po 5 rac w sumie 10, nad głowami powiewa mini sekotówka z jaskółką. Jeśli chodzi o gości z Brzeska to w zasadzie można tylko napisać, że byli – 50-60 osób, wg nich samych 70, wraz z trzema flagami oraz bębnem. Praktycznie nie prowadzą dopingu, słyszalni może z trzy razy. Atrakcji ultras z ich strony brak. Szkoda wyniku, bo mimo, iż naszym piłkarzom nie brakło woli walki i chęci zwycięstwa, przeważali przez większość meczu to jednak przegrali mecz na własne życzenie, robiąc w drugiej części dwa fatalne błędy, po których Okocimski zdobył bramki. Było to ostatni mecz w Jaskółczym Gnieździe, ale za to najlepszy, jeśli chodzi o aspekty, zarówno kibicowskie jak i piłkarskie. Chcielibyśmy częściej bywać na takich meczach. Warto wspomnieć, że przed meczem zrobiła się spora kolejka do kasy, co jak na mecze piłkarskie na naszym stadionie stanowi rzadkość.

 

Łosoś Łososina Dolna – Unia Tarnów 13.11.2005 (40+58)

 

Jak się później okazało to już czwarty mecz wyjazdowy na 8 w tym sezonie, w którym utrudnia się nam wyjazd na mecz naszej drużyny. Tym razem zakaz wstępu dostaliśmy w Łososinie, choć jest on trochę wątpliwy, bo wg policji wydany w tym samym dniu, w którym miał odbyć się mecz, co jest niedorzeczne. Tak czy siak, naszej ponad 50-osobowej grupie autokarowej nie było dane obejrzeć ostatniego w tej rundzie meczu naszych Jaskółek. Mimo to dotarła, niepokojona przez nikogo blisko 40-osobowa grupa samochodowa. Bardzo zdziwieni tym obrotem sprawy mundurowi widząc nas zaczynają spisywać, trochę kozaczą, ale im to nie wychodzi. Ustawiają nas po jakąś śmieszną siatką, przy której było pełno choinek. Stad widoczność boiska była bardzo ograniczona. Podczas meczu parę razy krzyczymy oraz poleciało kilka okazjonalnych przyśpiewek na miejscowy Łosoś w stylu np.: puszka, konserwa … Łosoś (w rytmie: klocki, zabawki…). Na meczu psów więcej niż nas samych, ku zdziwieniu wszystkich na mecz z jakimś Łososiem ściągnięto oddział antyterrorystyczny z Nowego Sącza uzbrojony w gładkie lufy. Tak jak można było przypuszczać na meczu brak atrakcji pozasportowych.

Podsumowując w Łososinie pojawia się grupa zmotoryzowana w sile 37 osób, do tego 3 osoby, które przyjechały z piłkarzami, w zawróconym autokarze jechało 58 naszych fanów, więc w sumie byłoby nas 98. Wspomnieć należy, że psy przeganiają z miejsca naszej zbiórki bus, który zamówiliśmy na ten wyjazdu, doszukując się u niego łysych opon, przez co nie mógł z nami pojechać i wynikły z tego drobne problemy z transportem. Na prędce jednak udało się dla wszystkich skołować auta dla wszystkich, który nie zmieścili się autobusie. Wraz z nami 5 osób z Wisły Szczucin.

 

Zima to czas aktywności na koszykówce, która wróciła do Tarnowa. Mecze ekstraklasy znowu przyciągały sporo kibiców, a nasz młyn przekraczał 100-150 osób. Nie organizowaliśmy jednak żadnych wyjazdów, a ultras ograniczał się głównie do flagowisk. Także wśród gości nie było żadnych poważnych ekip, z którymi można byłoby rywalizować.

 

WIOSNA 2006

 

LKS BrukBet Nieciecza – Unia Tarnów (Puchar Polski) 5.04.2006 (27)

 

Kibice spragnieni piłki po przedłużającej się przerwie zimowej mogli po raz pierwszy w tym roku zobaczyć mecz z udziałem naszej Unii. W Pucharze Polski wylosowaliśmy zespół z Niecieczy. Przeciwnik mało atrakcyjny dla nas kibiców, okazał się wymagającym przeciwnikiem dla piłkarzy. Na trudnym, ciężkim boisku, przy przelotnych opadach deszczu, „Jaskółki” musiały walczyć z ambitnym, twardo grającym przeciwnikiem. Unia rozegrała jednak bardzo dobre spotkanie, przypieczętowując w 88 min. meczu golem Drozdowicza wygraną i awans do półfinału PP. Na meczu obecnych było 27 fanatyków Unii, którzy mimo brzydkiej pogody w dobrych humorach wrócili do domów.

 

Glinik Gorlice – Unia Tarnów 08.04.2006 (140)

 

Kibiców Unii na tym wyjeździe melduje się ok. 140 osób (2 autokary plus ekipa samochodowa). Z nami 1 kibic Wisły Szczucin oraz 1 Wisły Kraków, poza tym na meczu obecnych 25 kibiców Karpat Krosno oraz gościnnie 2 kibiców Lechii z Nowego Targu. Glinika na meczu 80 osób, debiutuje nowa flaga Glinika wykonana w Bytowie oraz nasza UT – grupy ultrasowo-organizacyjnej wykonana w Stalowej Woli. Sam mecz to gruby melanż -(thx Glinik) i na okrasę trochę atrakcji ultras odpalone zostaje 14 rac oraz świece dymne!

 

Unia Tarnów – Tarnovia 15.04.2006 (800)

 

Były to najspokojniejsze od lat derby Tarnowa. Na sektorze jest nas łącznie ok. 700-800 osób (liczba szacunkowa, do tego jak zwykle zakazy poza stadionem), z czego w samym młynie staje ok. 500 – 550 os. Reszta rozsiada się po bokach lub wisi na barierkach gadając i opalając się. Jeśli chodzi o przyjaciół, to wspomagało nas 45 os. z Glinika Gorlice, 50 wiślaków z Krakowa, 19 os. z Wisły Szczucin i gościnnie 10 osób z Nafty Jedlicze (Karpaty grały swój ważny mecz w tym samym czasie).

Na płocie wieszamy nasze najlepsze flagi + 4 debiuty: fany dzielnic Koszyce i Strusina, a także „Unia Old Boys” (flaga starogwardzistów) oraz mała z motywem biało-niebieskiej mafii. Miała jeszcze zadebiutować flaga Zachodniego Przedmieścia, ale zatrzymała ją ochrona i udało się ją odzyskać dopiero po meczu. Tarnovii w klatce na początku tylko 3 os. Główna grupa pojawiła się mocno spóźniona, podjeżdżając bezpośrednio pod klatkę taksówkami. Nasza „sportowa” ekipa zupełnie nie przewidziała tej możliwości i w rezultacie do taksówek udaje się dobiec tylko jednej osobie – wypłaca ona strzał jednemu z pasażerów, ale atrakcje na tym się kończą gdyż reagują psy. W sumie na sektorze gości zasiadło ok. 60 fanów i fanek Tarnovii (później tłumaczyli się, że mieli spore problemy ze strony policji – nie chcieli ich wpuścić do autobusu ani pociągu, więc część wsiadła w taksówki a część się rozeszła), a w tej liczbie 12 kibiców Cracovii. Na płocie wieszają 3 średnie flagii (jeden debiut – Piaskówka) oraz dwie małe flagi KSC. Mieli kilka naszych zdobycznych barw, ale odbiera im je ochrona. Prezentują się żenująco – 0 ultras, prawie w ogóle nie śpiewają. My prowadzimy doping non-stop, choć trzeba obiektywnie przyznać, że był on przeciętny. Poprawił się w drugiej połowie i wtedy udało się nam kilka razy konkretnie ryknąć =). Atrakcje ultras zaczynamy również w II połowie – prezentujemy dwukrotnie bardzo ładne naszym zdaniem chaosy z flag na kijach i transparentów (raz flagi małe, raz duże), do tego mamy dwie małe sektorówki (jeden debiut – herb Tarnowa), odpalamy troszkę piro – tyle ile udało się nam wnieść: 2 świece dymne i 10 ogni wrocławskich. Na płocie tradycyjnie wieszamy tansparent z przekazem: „W Tarnowie tylko Unia a konkurencji nie widać”. Palimy też wykrojoną flagę Tovii „Biało-czerwoni” oraz inne zdobyczne gadżety, których nie zdołała nam odebrać ochrona. Tarnovię jeszcze przed końcem meczu policja wyprowadza z sektora, więc żegnamy ich gromkim „jesteście żałośni”. Po meczu wszyscy rozchodzą się świętować zwycięstwo piłkarzy Unii 3:1. Na mieście drobne ganianki, w których jesteśmy górą. m.in. kroimy 3 szale rywala.

 

Strażak Mokrzyska – Unia Tarnów 23.04.2006 (90)

 

Na meczu w Mokrzyskach, sąsiadującej miejscowości z Brzeskiem, stawia się nas 90 os. Jedziemy różnymi środkami transportu. Na miejscu głównie dzięki bardzo ładnej pogodzie atmosfera piknikowa. Doping momentami bardzo dobry, co spowodowane było również wysokim wynikiem i bezapelacyjną przewagą naszych piłkarzy. Na płocie wiszą 3 nasze flagi.

Byliśmy ciekawi postawy miejscowych, gdyż kilka lat temu na meczu bodajże w Zgłobicach mocno kozaczyli do naszych kibiców. Wyłapali wtedy po głowach i po pomoc zwrócili się do mundurowych. Tym razem na stadionie przewijają się tylko pojedyncze osoby w barwach Strażaka i są spokojne, więc my również zachowujemy się neutralnie. Ogólnie wyjazd na plus.

 

Unia Tarnów – Wolania Wola Rzędzińska 29.04.2006 (70)

 

Mecz rozgrywany był o nietypowej porze jak na rozgrywanie naszych spotkań a mianowicie o 11 rano. Mimo to w młynie stawiło się ok. 70 os. Doping nie był powalający, czego można się było spodziewać. Na płocie wiszą 3 nasze fany. Mecz połączony z półfinałem PP na szczeblu tarnowskim nasi piłkarze wygrywają i awansują dalej.

 

Tuchovia Tuchów – Unia Tarnów 03.05.2006 (100)

 

Już drugi raz z rzędu przyszło nam grać z Tuchovią w środę, ponadto o podobnej porze odbywał się żużel, który na pewno obniżył nam frekwencję. Stawiamy się w łącznej liczbie w sektorze gości: 90 os. Do tego kilkanaście osób jeszcze osobno samochodami, więc łącznie było nas 100 os. Wieszamy 2 małe flagi, które w II połowie odjeżdżają wraz z częścią ekipy wcześniejszym pociągiem. Doping całkiem dobry jak na takie warunki w klatce (wygląda jak spacerniak). Kibice gości to zagadka. Wywiesili flagę, ale nie stała nad nią żadna zorganizowana grupa. W pewnym momencie odpalają saletrę, ale młyna w dalszym ciągu nie stwierdziliśmy =). Piłkarze ponownie wygrywają i w dobrych humorach wracamy do Tarnowa.

 

Unia – Orzeł Dębno 06.05.2006 (60)

 

Na tym meczu z naszym f-c, stawiło się w naszym młynie 50 os. plus 15 os. dopingowało z pobliskiego wału nie mogąc z przyczyn tzw. obiektywnych wejść na mecz. Doping jak na tę ilość osób miejscami całkiem dobry. Wraz z nami stoi 5 kibiców Orła Dębno. Na płocie wisi jedna okazała flaga „oldboys”.

 

Unia Tarnów – Okocimski Brzesko 10.05.2006 (230)

 

Mecz finałowy PP na szczeblu regionu. Dla nas – tzw. wyjazd w kapciach, bo spotkanie rozgrywano na boisku Metalu Tarnów. Nasz sektor wyglądał dość konkretnie – ładnie oflagowany, a w młynie stanęło tego dnia, jak szacujemy, do ok. 230 os, do tego jak zawsze kilkanaście osób poza stadionem. Prowadzimy całkiem niezły doping, który chwilami wymiatał, szczególnie w chwilach, gdy prowadzony był na dwie strony z zakazowiczami, pod koniec jednak niepotrzebnie osłabł.

Prezentujemy ładne, co nieco z dziedziny ultras – z kartonów tworzymy choreo w barwach biało-niebieskich, rozciągamy też pasy materiału, mamy kartonowe puchary + pirotechnika. Piwoszy pojawia się bodajże 32 osoby + zakazy poza stadionem. Wieszają 3 flagi i jak na tak małą liczbę, prowadzą bardzo ładny doping. Puchar niestety przegrywamy mimo dobrej gry naszych piłkarzy, wystarczyła jedna akcja w czasie, której pogubiła się obrona Unii. Może za rok…

Po meczu sporą grupą udajemy się pod stadion Tarnovii, śpiewając cały czas głośno. Cała wycieczka kończy się interwencją prewencji i lekkim bieganiem po plantach.

 

BKS Bochnia – Unia Tarnów 14.05.2006 (150)

 

W niedzielne popołudnie, choć mecz planowany był na sobotę i nie wiedzieć, czemu termin został zmieniony, do Bochni wybrało się 120 sympatyków Unii. Na miejscu dołącza do nas grupa około 30 sympatyków „Bialej Gwiazdy”, co daje nam całkiem dobrą liczbę 150 głów.
Na mecz wbijamy się przez płot gdyż ceny biletów (po 5 zł) nie wszystkim się spodobały. Ochrona nie robiła większych problemów a nawet starali się być mili i zbytnio nie przeszkadzać. Na płocie wieszamy 2 flagi i jedziemy z konkretnym dopingiem praktycznie przez całą pierwszą połowę, niestety w przerwie część wiary się porozchodziła. Wrócili w połowie II połowy i fakt ten sprawił, że dopiero od tego momentu znów bardzo dobry doping można było usłyszeć z naszego sektora. Szkoda tylko, że 3 min przed końcem sędzia wyciągnął karnego z kapelusza i nasi zawodnicy przegrali.

 

Unia Tarnów – Victoria Witowice Dolne 17.05.2006 (30)

 

Mecz z Victorią w terminarzu przewidziany był na inaugurację, ze względu na pogodę przeniesiono go na na środę 17 maja, co niestety w znaczący sposób odbiło się na frekwencji. Na stadionie w sumie było 100 oso, a w młynie ledwo 30, dzięki czemu udało się pobić niechlubny rekord z meczu z Orłem Dębno. Na dodatek nie wieszamy żadnej flagi na płocie. Na szczęście osoby z młyna chcąc zasłużyć na miano najwierniejszych prowadzą solidny doping, dzięki czemu odkupują część naszych „grzechów”. Co by jednak nie napisać – ten mecz to kompletna kibicowska porażka w naszych wykonaniu. Oby ostatnia w tym sezonie.

 

Unia Tarnów – Lubań Maniowy 20.05.2006 (88)

 

Na tym meczu nasz młyn liczył dokładnie 88 osób, na płocie wieszamy 3 flagi. Frekwencja nie oszałamia, ale doping zaprezentowano przyzwoity. Do tego jak zwykle kilkanaście osób poza stadionem. Mecz bez historii.

 

Sandecja II – UNIA Tarnów 25.05.2006 (2)

 

Mecz miał być rozgrywany bez udziału publiczności, więc nie organizowaliśmy żadnego wyjazdu mając w pamięci dwa ostatnie cofnięcia z Nowego Sącza. Na stadionie obecnych było jedynie dwóch naszych obserwatorów.

 

Unia Tarnów – Dunajec Nowy Sącz 30.05.2006 (110)

 

To był kolejny mecz, który został przełożony. Z dotychczasowych sześciu tylko dwa odbyły się zgodnie z terminarzem! Tym razem przyczyną była wizyta Papieża i rzekomy wyjazd policji do obsługi pielgrzymki. Na ten mecz zostały obniżone ceny biletów, cóż jednak z tego jeśli mecz odbywał się we wtorek i na dodatek o tej samej porze co mecz reprezentacji Polski! Mimo tego w naszym młynie stanęło tego dnia prawie 110 osób (na trybunie tylko ok. 30!). Tym razem nasz sektor został bardzo dobrze oflagowany – zawisło 6 płócien i 1 transparent o treści: „Działacze dziś były bilety, za rok III liga” przygotowany przez grupę JUT’05. Na tym spotkaniu również prezentujemy dobry ultras: była baloniada w barwach, małe flagi na kijach, trochę pirotechniki (ognie wrocławskie) i hit meczu czyli „biegajaca” sektorowka =). Na meczu całkiem przyzwoity doping, który pomaga wygrać naszym piłkarzom 2-1.

 

Okocimski – Unia Tarnów 3.06.2006 (200)

 

W ubiegłym sezonie podczas meczu z Okocimskim udało się nam pobić rekord wyjazdowy (230 osób), więc znów chcieliśmy skorzystać z okazji, aby choć trochę podbić nasz rekord.
Niestety tym razem się nie udało i mimo że nasza cyfra była bardzo dobra i zbliżona do ubiegłorocznej, to w jej podniesieniu pomogli nam nasi przyjaciele, więc o żadnym rekordzie nie może być mowy. Przechodząc do konkretów – w klatce brzeskiego stadionu stanęło nieco ponad 200 osób dopingujących Unię, w tym jakieś 35-40 os. z Wisły Kraków, 5 os. z Glinika Gorlice i 1 fan Wisły Szczucin. Jak zwykle w Brzesku prezentujemy się bardzo ładnie – na płocie wieszamy 6 flag, tworzymy kartoniadę w barwach biało-niebieskich, chaos z małych flag na kijach, odpalamy piro: race i ognie wrocławskie. Bardzo ładnie prezentują się także gospodarze, dopingujący i ultrasujący na wysokim poziomie.

 

Unia Tarnów – Łosoś Łososina Dolna 10.06.2006 (50)

 

Na meczu z praktycznie zdegradowanym Łososiem do młyna przybyło ok. 45-50 sympatyków biało-niebieskich. Niestety, po raz pierwszy w tej rundzie z przyczyn technicznych nie wisi żadna fana na płocie. Podczas meczu kilka razy śpiewamy i to by było na tyle, jeśli chodzi o ten mecz. Można tylko dodać, że po raz kolejny w tej rundzie, nasi piłkarze wygrywają 4-0. Brawo!

 

Unia Tarnów – Poprad Muszyna 12.06.2006 (40)

 

Na ostatnim meczu u siebie (przypomnijmy – termin przekładany trzykrotnie!) w młynie stanęło nas najmniej w rundzie, bo tylko jakieś 40 os. z 1 faną. Również doping był najsłabszy, jedynie kilka razy krzyknęliśmy podczas meczu i podziękowaliśmy piłkarzom za grę. Szkoda, że krętactwa zawodników i działaczy z Muszyny zepsuły nam pożegnanie z naszą drużyną.

 

Malinex Kobylanka – Unia Tarnów 17.06.2006 (52)

 

Na ostatni mecz w sezonie 2005/2006 wybrało się 32 fanów Jaskółek. Oberwanie burzy, jakie przeszło nad regionem wystraszyło miejscowych i spowodowało, że na stadion weszliśmy sobie przez otwartą bramę. Oprócz ok. 20 działaczy itp. na obiekcie nie było nikogo poza naszą ekipą. Po jakimś czasie dotarło do nas jeszcze ok. 20 kibiców z Gorlic. Na meczu wieszamy 1 flagę i jedziemy z bardzo dobrym momentami dopingiem (jak na nasza liczbę). Piłkarze dostosowali się do poziomu kibiców i gromią Kobylankę 6-0.