Tarnovia – Glinik Gorlice / Żużel: Krosno – Unia Tarnów

 

Barbarians 99: Ponowienie zgody z Karpatami odbyło się na meczu żużla w Krośnie, gdzie pojechaliśmy ekipą Barbarians 99 wraz z fan clubem żużlowym. W autobusie było też dużo młodych wraz z nami. Umówiliśmy się z krośniakami na walkę pod stadionem jak tylko przyjedziemy, no i tak też się stało. Oni czekali na nas w 30-40 osób, nas około 20. Gdy nas zobaczyli lecą na nas, my wyskakujemy z autokaru i zaczyna się dym. Pamiętam, że gdyby nie F. to dostałbym niezłą breszką w głowę, ale uszło mi to. Walka trwała ok. minutę, może dwie i zwycięstwo byłoby po naszej stronie, ale niestety autokar zaczął odjeżdżać i musieliśmy się wycofać. Po wejściu na stadion policja nam mówi, że mamy się rozejść, bo nie ma na nim ani ochrony ani policji. Nie robimy tego z wiadomych przyczyn, usiedliśmy sobie spokojnie, a tu do nas podchodzą Karpaciarze. Zaczęli wtedy strasznie chojraczyć, wszystko skończyło się na solówce naszego W. i Karpaciarza M. zakończonej naszym zwycięstwem. Potem już były pogadanki i nic więcej. Karpaciarze zaprosili nas na mecz Glinika z Tarnovią, który miał się odbyć za tydzień w Tarnowie, co oczywiście jest nam na rękę. Na tym meczu pojawiamy się w 14-osobową delegacją. Czekaliśmy na nich na torach obok magazynów na głównym, żydzi nawet nie wiedzieli, a byli obok nas z drugiej strony magazynów. Karpaciarze zaciągnęli hamulec, a Glinik nie wiedzieli co się dzieje, ale po chwili zajarzyli. Razem biegliśmy jeszcze na Tarnovię, ale we wszystko wmieszała się policja i nici z awantury. Pamiętam, że Glinik wtedy był bardzo dobrą ekipą, której już od tamtego czasu nie widziałem. Na meczu lajcik, nic się nie dzieje, tylko jak żydzi zobaczyli, że jesteśmy z Glinikiem, od razu zaczęły się przyśpiewki na Unię, co nas bardzo ucieszyło, że nas zobaczyli. Po meczu dochodzi do układu z Karpatami, który po kilku spotkaniach, a chyba dokładnie na meczu z Czarnymi dochodzi do oficjalnej zgody.

 

Proszowianka Proszowice – Unia Tarnów

 

Establishment: 20 września 2000 rok na ten podkrakowski wyjazd udajemy się w składzie 14 szala, w tym wspomniana na fanka, w pierwszej kolejności udajemy się pociągiem do Brzeska skąd wynajętym busem udajemy się do Proszowic na pojedynek naszych piłkarzy. Na meczu jesteśmy mile przyjęci przez naszych piłkarzy, którzy byli zadowoleni z naszej obecności. Mecz przebiega w piknikowej atmosferze (straszny upał). Wracamy busem do Brzeska, gdzie oczekujemy na pociąg powrotny. Tam spotykamy Brzesko, które powraca z meczu z Bochni (około 60). Ci widząc nas na peronie stanęli w przejściach i dopiero po zobaczeniu szalika u BB99 wyszli z pieśnią na ustach „zawsze i wszędzie tarnovia…” (układy między klubami nie były za bardzo jasne – nie było zgody ani też jasno określonej kosy). Wracamy pociągiem do Tarnowa mając drobne kłopoty z konduktorką. Jesteśmy zmuszeni do ewakuacji z pociągu, dzielimy się na grupy, a po pewnym czasie spotykamy się ponownie w pełnym składzie i udajemy się do domów.

 

Unia Tarnów – Siarka Tarnobrzeg

 

Relacja Siarki: Na ten wyjazd miał być załatwiony duży bus, ale z różnych względów nie został ogarnięty. W dzień meczu zebrało się 7 fanatyków, którzy postanowili jechać na ten mecz PKS-em. Z PKS-u w Tarnowie pod stadion zajeżdżamy taksówkami. Czekała policja, ale nie ujawniamy się. Wchodzimy na stadion i chcemy udać się na sektor gości, a tu ochrona coś kombinuje, kilka telefonów, i prowadzą nas na trybunę. Usadawiają nas na końcu i mówią, że tu będziemy bezpieczni ?? Od razu uformował się komitet powitalny w postaci ok.15 unistów i atakują nas przy biernej postawie 5 pilnujących nas ochroniarzy. Spięcie trwało ok.45 sekund, w tym czasie nikt z Tarnobrzega nie dostał w ryja, natomiast my rozdaliśmy kilka sztuk. Agresorzy z Unii nie byli zbytnio zdecydowani. Wpada większa ilość ochrony i policji, łapią kilku z Unii, mimo naszych nagabywań o ich zostawienie, zostają skręceni. Od szefa ochrony dowiadujemy się, że kilku otrzymało wnioski do kolegium. Przez cały mecz pilnowało nas tych samych 5 ochroniarzy, uniści szykowali się przez cały mecz, ale na przygotowaniach się skończyło.

Baku1928: Siarka siedziała w dolnym rogu trybuny. W pewnym momencie doszło do ataku i starcia. Po chwili siarkowcy byli na torze, wtedy wpadła policja z ochroną. Z perspektywy łuku (od strony parku), na którym siedziałem wyglądało tak, że to starcie było dla nas i to Siarka bardziej oberwała.

 

Siarka Tarnobrzeg – Unia Tarnów

 

Relacja Siarki: Przed meczem z jaskółkami nie prowadziliśmy żadnej mobilizacji. Nie spodziewaliśmy się ich przyjazdu. Niespodziewanie przyjeżdżają 20 osobowym busem. My nie prowadzimy młynka, nie wywieszamy flag. Część jest na naszym sektorze, część obok klatki z Unią. Dogadujemy się z tymi z drugiej strony, że oni ruszą przez murawę a reszta od trybuny. Pierwsza akcja była niezdecydowana, zabrakło również zgrania. Przez ochronę przedarł się tylko jeden od nas, którego i tak złapali, a trybuną ruszyło ok. 10 osób. Unia niby wyrażała chęć do walki, ale… . Po bramce dla Siarki rusza nas już ok. 25, ale nie dajemy rady policji, która w końcu w obawie o dupy Unii, w 70 minucie wyrzuca ich ze stadionu.

Detonator: Coś się tutaj nie zgadza, ponieważ to my zaczęliśmy kręcić akcje i na wskutek tego zostajemy wyprowadzeni, a pod busem spacyfikowani przez policje ale i tak się nie daliśmy.

 

Do ciekawszych meczów na naszym stadionie trzeba zaliczyć mecz z Sandecją, gdzie na prostej wisiało kilka flag Unii i skrojna flaga Stali Gorzyce. W młynie około 70 osób. Gości około 40. Na meczach z Hutnikiem, Cracovią, Stalą i Resovią oscylowały w okolicach 40-70 osób. Jak już pisaliśmy wcześniej najliczniejszy młyn zgromadził mecz z Wisłoką ok. 130 osób. Akcenty ultrasowskie jeszcze bardzo skromne – świece dymne, konfetti, serpentyny.