Hutnik Kraków – Unia Tarnów 10.08.2002.

 

Po zawirowaniach z terminarzem okazało się, że zaczynamy wyjazdem na Hutnik. Niestety, osoba, która zwykle zajmuje się organizacją wyjazdów była w rozjazdach i nikt jej godnie nie zastąpił. Chętnych na pociąg było 20, ale ostatecznie rezygnujemy z wyjazdu. Co prawda później okazało się, że jedna osoba niezależnie dotarła na stadion Hutnika, ale była tam incognito, więc co by nie pisał i jak by nie tłumaczył to na początek sezonu zanotowaliśmy sporych rozmiarów porażkę.

 

Unia Tarnów – Lewart 14.08.2002.

 

Pierwszy mecz u siebie, ale brak kibiców gości i beznadziejna pogoda sprawiły, że nie ma o czym pisać.

 

Skawinka – Unia Tarnów 18.08.2002.

 

Jedyna pozytywna rzecz, to fakt, że możemy ten mecz uznać za zaliczony wyjazd – w Skawinie pojawił się jeden fan Unii.

 

Unia Tarnów – Korona 24.08.2002.

 

Niestety, ciąg dalszy wakacyjnych klimatów, z trudem zebrało się nas 50 osób, którym nie bardzo chciało się prowadzić doping, wieszamy 1 flagę, całe szczęście, że piłkarze się postarali i wygrali 2:0. Lepiej zaprezentowała się Korona, która zajechała dwoma busami w jakieś 50 osób, nie wywieszają flag, ale jak na panującą atmosferę, przynajmniej doping chciało się im ciągnąć. Do tego przed meczem hasali w okolicach stadionu i udało im się rozgonić kilku zamotanych typów. Nie pokazali niczego wielkiego, ale zaprezentowali się lepiej od nas.

 

Cracovia – Unia Tarnów 28.08.2002.

 

Niestety, trzeba uczciwie przyznać, że nasza ekipa jest jeszcze za słaba by oficjalnie pokazać się na Craxie. Aby poprawić sobie samopoczucie, postanawiamy ustawić się na kiboli Okocimskiego, którzy mieli wyjazd na Tarnovię. Uznaliśmy, że do trzech razy sztuka i może teraz uda się nam skonfrontować się z piwoszami. Niestety tradycji stało się zadość – nas po raz kolejny rozgania policja, a piwosze do Tarnowa w ogóle się nie pofatygowali.

 

Siarka Tarnobrzeg – Unia Tarnów 31.08.2002.

 

To miał być wyjazdowy rewanż za Hutnik. Niestety, zamiast tego jedna wielka porażka organizacyjna i kolejne zero wyjazdowe. Szkoda tym bardziej, że na trasie czaił się na nas Mielec.

 

Unia Tarnów – Proszowianka 7.09.2002.

 

Mimo, że zaczął się wrzesień u nas ciągle panują wakacyjne klimaty. Zbiera się nas ok.40 osób, mieszanej ekipy, więc uznajemy, że nie warto kręcić młyna i siadamy w grupie na trybunie głównej koło rolników z Proszowic. Do wakacyjnej atmosfery nie dostosowały się psy, które w ramach walki z nudą wręczają jednemu z naszych fanów bon towarowy o wartości 100 zet.

 

Tarnovia – Glinik Gorlice 11.09.2002.

 

Z wiadomych względów mecz wywołał zainteresowanie z obu stron. Szkoda, że przed meczem było sporo zamieszania z terminem i godziną. Ostatecznie zawierzamy plakatom reklamowym i przyjmujemy, że mecz jest o 17. Zbiera się nas ok. 70 osób, busami dojeżdżają Karpaty i Jedlicze, razem prawie 20 osób. Wsiadamy w autobus miejski, gdyż po derbach żydzi twierdzili, że jechaliśmy pociągiem dla bezpieczeństwa. Poza tym myśleliśmy, że emkaesiacy mogą czekać na plantach. Niestety, autobus przejmuje psiarnia i mimo, że z nami jadą normalni pasażerowie, zmieniają trasę. Autobus zajeżdża pod dworzec PKP i tam każą nam wysiadać. Spokojnie dochodzimy do kas gdzie kupujemy bilety. Tu rozpoczynają się niespodzianki organizacyjne jak to zawsze u żydów. Okazuje się, że, że po pierwsze mecz już trwa i właśnie zaczyna się druga połowa a po drugie do klatki będziemy prowadzeni w grupach 10 osobowych pod obstawą ochrony. Kiedy w klatce są dwie grupy czyli trochę ponad 20 osób, żydzi wyskakują na murawę i biegną pod klatkę. Mimo, że jest ich więcej niż naszych w klatce, nie decydują się na forsowanie płotu, tylko napinają się pod siatką. Biegają jeszcze trochę dookoła, a z klatki nasi rzucają w ich kierunku kilka petard. Szybko sytuacja się uspokaja. Tu w kwestii wyjaśnienia – oczywiście, Tovia po meczu wskazywała na fakt, że reszta od nas spod kas patrzyła biernie i wystraszona nie ruszyła się do awantury. Jest to oczywiste przeinaczenie – reszta ekipy była obstawiona przez psiarnię i nie miała żadnej możliwości wyrwania się z kordonu. Kilku osobom stojącym najbliżej udało się sforsować pierwszą bramę, ale zatrzymują się na drugiej, którą na kłódkę zamyka jeden z ochroniarzy, w cywilu zupełnie przypadkowo – fan Tarnovii. Tej drugiej bramy nie udało się już sforsować. Po meczu tradycyjnie powrót pod stadion Unii. Domyślamy, się, że żydzi zapraszając obserwatora będą chcieli się pokazać i zawitają do Mościc. I rzeczywiście, udaje się im trafić kilka przypadkowych osób, z czego jedną obijają. My krążymy po Mościcach najpierw jedną grupą, potem niezależnie samochodami jeszcze jeździ druga, ale nikogo nie spotykamy. Podsumowując: plus dla żydów za wjazd na murawę i pojawienie się w Mościcach. Natomiast warto zauważyć, że jest to kolejny mecz, w którym żydzi wykorzystują przekręty organizacyjne

 

Unia Tarnów – Sandecja 21.09.2002

 

Po naszej wizycie w Sączu wiedzieliśmy, że Sandecja zawita w Tarnowie w sporej liczbie. I rzeczywiście, zajechali dwoma autokarami. W klatce było ich jakieś 80-90 osób (w tym Jasło i Korona). Wieszają dużą i małą flagę Sandecji oraz małą Czarnych. Prowadzą niezły doping przez całe spotkanie, odpalają saletrę. Nas zbiera się trochę ponad 50 osób, z czasem rozkręcamy doping, który w drugiej połowie był całkiem niezły. Mizerię frekwencyjną nadrabiamy klimatami ultras – rzucamy serpentyny, odpalamy 3 race, 6 wulkaników, petardę hukową. O tę petardę przyburzają się psy, trochę się z nimi szarpiemy, ale skręcają jedną osobę od nas. Po tym meczu musimy przyznać, że obecnie znajdujemy się w kryzysie organizacyjnym.

 

Unia Tarnów – Stal Rzeszów 5.10.2002

 

Stal zajeżdża na raty- najpierw 8 osób busem, a kilkanaście minut później ekipa pociągowa, razem w klatce było ich 41 osób, nie wieszają flag, nie prowadza dopingu. Krzyknęli tylko kilka razy po bramkach dla Stali oraz pod koniec meczu, gdy odpalają kilka ogni bengalskich. Nas w młynie ok. 60 osób, prowadzimy doping, który siada w drugiej połowie. Z atrakcji pozasportowych nie było nic. Warto jednak wspomnieć o pewnych skłonnościach kibiców Stali do służb mundurowych. Najpierw przed meczem pojedynczy kibic Stali krążący w okolicach stadionu zagadywał o coś mundurowych [pewnie pytał o drogę =)] a potem w czasie meczu podszedł do nas kolejny koleś, który dopiero po chwili zorientował się, że nie jesteśmy z Rzeszowa =). Jeden od nas obiecuje mu, że zaprowadzi go do klatki gości, na co koleś przystaje. Po kilku metrach nasz kibic proponuje mu solówkę, gdy już znajdą się poza zasięgiem wzroku psów. Niestety rzeszowiak odmówił i dalsza drogę wolał odbyć w towarzystwie ochroniarza, którego poinformował o rozwoju sytuacji.

 

Czarni Jasło – Karpaty Krosno 20.10.2002

 

W 18 osób postanawiamy wspomóc naszych ziomali na meczu w Jaśle. Decydujemy się na podróż pociągiem mimo, że czekało nas kilka przesiadek. Na dzień dobry trafiamy na kanara, którego uświadamiamy, że kibice mają na PKP tzw. „promocyjne przejazdy” kanar wykazał daleko posunięte zrozumienie. W miłej atmosferze dojeżdżamy do Stróż, gdzie mamy przesiadkę. Podejrzewaliśmy, że może pojawić się Sandecja, więc trzepiemy pociąg, ale nikogo nie zauważamy, spotykamy za to kolejnego kanara, na którego się zrzucamy. Był tak ucieszony z tego faktu, że nawet w pewnym momencie przyszedł do nas i dopytywał się co ma powiedzieć psom, gdyż pytali się go czy jacyś kibice jadą pociągiem. W Jaśle czekają już na nas Karpaty (18) i Jedlicze (15) i informują, że zdążyli już rozgonić ok. 10 Czarnych. Razem ruszamy na osiedla, w pewnym momencie widzimy podejrzaną grupkę i ruszamy na nich, ale jaślacy się zrywają. Zaraz pojawia się policja i w eskorcie prowadzi nas na stadion. Pod stadionem widzimy 20-30 osobową grupę Czarnych. Mimo obecności psów, jeden fan Karpat proponuje jaślakowi solo. Walka kończy się po kilku strzałach wygraną fana Karpat. Prawie równocześnie przypuszczamy atak i ruszamy całą grupą, Czarni się zrywają mimo, że od nas przez psy przebija się tylko część grupy. Reszta zalicza pałowanie, na dodatek policja zwija jedną osobę od nas, ale udaje się ją odbić. Na sam mecz nie wchodzimy i razem z Karpatami wracamy do Krosna. Wracamy przez Jasło i spodziewając się rewanżu Czarnych trochę się dozbrajamy. Zamiast Czarnych pojawiają się psy wezwane przez kanara. Znajdują przy nas kilka brech i straszą kolegiami i zakazami stadionowymi, ale kończy się tylko na kredytach. W Stróżach mamy kolejnego kanara, kolejną obstawę i kolejne kredyty, ale w sumie spokojnie dojeżdżamy do Tarnowa, gdzie czeka na nas symboliczna obstawa, więc spokojnie rozjeżdżamy się do domów. Podsumowując – wyjazd świetny, wreszcie pokazaliśmy się z dobrej strony.

 

Unia Tarnów – Motor Lublin 09.11.2002

 

Był to ostatni mecz rundy i pierwszy konkretny w naszym wykonaniu.W młynie stoi nas ok. 120 osób w tym ok. 20 fanów Karpat i Nafty. Doping w naszym wykonaniu bardzo dobry, prowadzony praktycznie przez 90 minut. Kibice Motoru nie pojawili się, choć podobno rezerwowali w klubie jakieś bilety. Tak więc koncentrujemy się na atrakcjach ultrasowskich, które przygotowaliśmy na ten mecz. Zaczęliśmy odpaleniem 3 konkretnych wulkanów, potem poleciało konfetti i serpentyny. Następnie po raz pierwszy w historii układamy z kartonów barwy biało-niebieskie. Równocześnie odpalamy dwie race i wzlatujące do góry petardy. Tego było za dużo dla psów – po krótkiej szarpaninie zwijają dwóch naszych fanów i obstawiają nas kordonem z obu stron i od przodu. Mimo tego udaje się nam jeszcze odpalić saletrę a całość kończymy zimnymi ogniami. Mimo drobnych niedociągnięć i chwilami braku synchronizacji, całość wyglądała bardzo fajnie, poza tym cieszy fakt, że wreszcie pokazaliśmy się z dobrej strony.

G_ut: Zaczęło się od naszej liczby na Koronie, gdzie było nas 60. Następny był wyjazd do Tarnobrzega, gdzie dużo osób się zapowiadało zamówiony był autobus i mało kto przyszedł. Wtedy pojechałem tylko ja z kolegą. Następnie chyba wypadł mecz Tarnovia – Glinik, gdzie wybiegła na nas Tarnovia. Wchodzenie systemem po 10 i jak weszliśmy już w trzy dziesiątki, wtedy Tarnovia nas zaatakowała. Kilka osób uciekło, a reszta stała, ani nie atakując ani nie uciekając.

Mecz ze Stalą nas około 50, Stali tyle samo. Jeden ze Stali odmawia solówki naszemu i ucieka do ochrony. Mecz z Siarką – proponujemy im solówki, ale tłumaczą się, że właśnie mieli ustawkę ze Stalą Mielec. Potem była zima, po serii zer na wyjazdach pojawiliśmy się na Czarni – Karpaty, pojechaliśmy w 18 osób, bez policji, bez biletów, ale udało się wszystko ugadać i kanar nie powiedział nawet psom jak pytali czy jadą jacyś kibice. Uzbrojeni w kamienie i butelki jechaliśmy do Stróż, myśląc, że tam wsiądzie Sandecja, która trzyma z Czarnymi. Jednak nic z tego. Na meczu mały dym pod stadionem z Czarnuchami, którzy uciekają postawiło się kilku.

Przez zimę spotkania, krojenie szalików, akcje na mieście po 7-10 osób. Spotkania co tydzień, składki ultras. Na meczu z Motorem, w listopadzie 120 kibiców Unii – odpalamy dwie race, wulkany, kartoniada, więc coś ruszyło.

 

Zima 2002/2003 w wykonaniu fanów Unii Tarnów. Akcje zimowe zaczynamy 5 grudnia od wjazdu dwoma samochodami na osiedla, gdzie łatwo można spotkać fanów Tarnovii. Łatwo – nie znaczy zawsze, nie udaje się nam spotkać nikogo, za to nas zauważa patrol straży miejskiej, więc po namyśle kończymy „patrol”.

 

Unia Tarnów – Start Lublin 7.12.2002.

 

Ponieważ na koszu goście pojawiają się bardzo rzadko nie przepuszczamy nikomu. Lublinianie zajechali w dwa samochody. W III kwarcie dwóch młodych fanów zrywa małą flagę w barwach Startu, 2 fanów z Lublina chce ją odbić, ale szybko rezygnują.

Dobrą passę jeden z Unistów podtrzymuje na turnieju halowym 8 grudnia. Widząc zielony szal myśli, że to barwy Wisłoki i kroi go właścicielowi. Niestety okazuje się, że to barwy Strażaka Mokrzyska. Mała rzecz a cieszy.

9.12.2002. W jeden samochód wybieramy się na łowy „osiedlowe”. Zauważamy dwie osoby w barwach Tarnovii, ale uciekają nam. Po kilkunastu minutach widzimy kolejną osobę w barwach, ale i ta ucieka do klatki w bloku. Zawiedzeni straconymi okazjami wracamy do domu.
12.12.2002. Kolejne łowy na osiedlach. Tym razem trafiamy na jedneo z wazniejszych fanów Tarnovii idącego z panną. Odpuszczamy, gdyż w przeciwieństwie do emkaesiaków potrafimy zachować się honorowo.

19.12.2002. Kolejny patrol osiedlowy. Zauważamy kilku podejrzanych typów, ale się ulatniają. Poza tym spokój.

21.12.2002. 1 samochodem wybieramy się na mecz koszykówki. Do domu przywozimy 2 szale Legii, 2 Anwilu i 1 Zawiszy Bydgoszcz. W tym samym dniu na turnieju halowym młodsi fani Unii kroją czapeczkę Stali Mielec i szal Ruchu Chorzów.
22.12.2002. Kolejny piłkarski turniej halowy i tym razem nasza kolekcja wzbogaca się o szal Stali Mielec.

 

MKS Pruszków – Unia Tarnów 11.01.2003

 

Kolejny wyjazd na kosza tym razem do Pruszkowa. Jedziemy autokarem w około 40 osób (skład również mieszany, ale napewno lepszy niż na Legii). Na hali jesteśmy dwie godziny przed meczem chodzimy sobie po całej hali dopiero później pojawia się ochrona i policja i siedzimy wszyscy w sektorze dla gości. Pamiętam, że były prowadzone rozmowy w sprawie ustawki, ale jak ktoś pamięta coś więcej niech się wypowie. Doping prowadzimy średni a jego dużą część poświecamy policji (dzień wcześniej rocznica śmierci Przemka Cz.). Powrót spokojny przez pewien czas mamy eskorte policji. która UWAGA! idzie na piechote 🙂

 

WIOSNA

 

Potem były jakieś wyjazdy tylko pamiętam jakie, mecz z Cracovią, gdzie nas 90 bez flag. We wakacje zbieranie ekipy, wypady na miasto po 25-30 osób. Po tym okresie, kiedy BB zobaczyli, że się w miarę usamodzielniliśmy, powrócili na jesiennych derbach. Od tego momentu nastały różowe lata dla kibiców Unii, ale nie możemy poprzestać na laurach, nakręcamy nowe osoby na każdy mecz!

Anioł Stróż : W sumie w tym sezonie, w którym Barbarians zawiesili działalność prawie wszystko zostało opisane.Ja napiszę, że był to sezon 2002-2003.Pierwszym meczem był mecz z Koroną u siebie, potem tovia-Glinik. A pierwszym meczem, w którym nikt z Barbarians niezasiadł w młynie był mecz Unia-Sandecja. Napiszę kilka zdań. Nas około 50 może ponad 50 osób. Ludzie schodzą się w czasie 1 połowy. Zero flag z naszej strony.W trakcje meczu rozkręcamy doping. Mieliśmy serpentyny,konfetti,wulkany,petardę hukową i 3 race. O race lub o petardę przypierdala się policja. Mamy z nimi małe przepychanki. Przyjebali się chyba do M. i do H. tego drugiego zawineli. Sandecji jakieś 90 osób może więcej. Z nimi Czarni Jasło i Korona, rozwiesili 3 fany Sandy i 1 Czarnych. Potem był mecz ze Stalą Rz. i Motorem.To jeśli chodzio rundę jesienną. Na wiosnę graliśmy u siebie z Hutnikiem, Craxą, Siarką.

Daszek: Pierwszy mecz na wiosnę u nas ze Skawiną Skawina, młyn ok. 30-40 i jedna flaga Jaskółki. Doping raczej kiepski z naszej strony i frekwencja tak samo nie za duża. Przeciwnik nie za ciekawy.

 

Pamiętam mecz np. z Cracovią. Gdy zobaczyłem ich młyn to się wystraszyłem, że ich tak dużo, do tego dobrze oflagowany sektor, dobry doping i jakiś tam drobny ultras. Przed nimi był mecz z Hutnikiem. Pamiętam akcję na Gumiorów, jak wypadli z 9 i później pałowanie nas i ich. Potem była u nas Siarka. Młyn w miarę spoko, oni przyjechali w trakcie meczu w ok. 40 osób. Tak jak pisał G_ut odmawiają walki, tłumacząc, że mieli starcie z Mielcem. Z naszej strony serpentyny, flagi na płot i jak dobrze pamiętam baloniada. Po meczach bez emocji wyjazd na Sandecję. Jak dla mnie całkiem dobry. Wysiedliśmy w Stróżach i tam dołączyły Karpaty i Glinik. Na pociąg trzeba było trochę czekać, więc rozkoszujemy różnymi trunkami z pobliskiego sklepu. Pamiętam, że jak już jechaliśmy do Sącza to trafił się kanar, który narobił problemów. Kiedy już dojeżdżamy ful policji, kamerowanie, spisywanie. Kiedy docieramy na stadion czeka już antyterrorka. Prowadzimy w miarę dobry doping. Gospodarzy ok. 120, w tym KSC i Jasło. Poleciało kilka kamieni w naszą stronę. Z meczu wcześniej wychodzimy, aby zdążyć na pociąg. Po drodze spokój, tylko jakieś gnojki chciały sobie porzucać w pociąg i wpadły tam psy. W Stróżach pożegnaliśmy naszych ziomków po pogonieniu jakiś chamów.

 

Z Polonią Przemyśl, gdzie cała nasza ekipa pojechała wspomóc Karpaty, a my w ok. 10-15 osób kręciliśmy młynek na trybunie. Potem mieliśmy u siebie Ładę Biłgoraj. Na meczu nas nie ma, jedynie paru fanatycznych kibiców ogląda spotkanie. A reszta ekipy chodzi koło stadionu i liczy na to, że przyjezdni się jednak pojawią.
Był jeszcze ostatni mecz z Niedźwiedziem, gdzie zawiedli kibice. Młyn na prostej, kilka flag i transparent – „bójcie się chamy do 4 ligi spadamy”. Była odpalona saletra (kilkanaście osób).